"Uderzył pięścią w szybę radiowozu". Potrącenie chłopca miało wyprowadzić prezydenta z równowagi


"Uderzył pięścią w szybę radiowozu". Potrącenie chłopca miało wyprowadzić prezydenta z równowagi

Sprawa potrącenia dziecka przez radiowóz z kolumny prezydenckiej wydaje się zakończona. Chłopiec nie doznał poważniejszych obrażeń, śledztwa nie będzie. Mimo to pojawiają się nowe informacje. Dotyczą zachowania głowy państwa bezpośrednio po wypadku.

Nie milkną echa wypadku radiowozu wchodzącego w skład prezydenckiej kolumny z 4 października. Na forach internetowych pojawiły się informacje, że Andrzej Duda dał wyraz swojej irytacji i oberwało się policjantom.

"Gazeta Wyborcza" twierdzi, że to nie plotki, choć Kancelaria nie odpowiedziała na pytania dziennikarzy. Jak podaje dziennik, prezydent widząc wypadek, krzyknął "stop" i szybko wyszedł z auta.

- Był wściekły, widziałem, jak uderzył pięścią w szybę radiowozu, słyszałem, że krzyczał, ale moim zdaniem nie były to przekleństwa - miał powiedzieć dziennikowi świadek zdarzenia. Co więcej, podobno reakcja prezydenta nie wynikała tylko z tego, że radiowóz potracił dziewięciolatka, ale też z zachowania funkcjonariuszy.

Jak twierdzi "Gazeta Wyborcza", powołując się na rzekomego świadka zdarzenia, policjanci nie chcieli udzielić pomocy chłopcu i mieli zamiar jechać dalej. - Mówił, że tak tego nie zostawi, ale nie wiem, czy potem coś zrobił - dodała osoba, która miała widzieć wypadek.

"Ostatnio była afera z tym, jak dziecko wbiegło w bok radiowozu podczas przejazdu z Dudą. Otóż pan Duda podszedł do radiowozu, uderzył pięścią w radiowóz i powiedział do policjantów: ‘co wyście ch... znowu narobili' – według dziennika takiego maila rozsyłają sobie policjanci w całej Polsce. Co więcej, zarzucają głowie państwa brak szacunku do funkcjonariuszy

Przypomnijmy, że do wypadku doszło 4 października po godz. 16:30. Prezydent jechał na spotkanie z mieszkańcami.

Po wypadku chłopiec został odwieziony do szpitala, ale jeszcze tego samego dnia został zwolniony do domu. Prezydent odwiedził 9-latka i podarował mu misia. Chłopiec nie doznał poważnych obrażeń. Śledztwa w sprawie nie wszczęto.

Źródło: "Gazeta Wyborcza"