Budka: Zagrożenie Polexitem jest naprawdę realne


Budka: Zagrożenie Polexitem jest naprawdę realne


Podczas ostatniej konwencji PiS padły słowa o tym, że partia rządząca broni polskiej rodziny przed atakami skrajnie lewicowej ideologii. Czy w kontekście kampanii wyborczej podpisanie karty LGBT+ przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego nie jest jednak błędem?



Borys Budka: Po pierwsze, to Jarosław Kaczyński zapomniał, że we własnych szeregach ma problem z podejściem do rodzinnych wartości, kompromitujących tradycyjnej rodziny. To przecież w PiS znajdują się tacy ludzie jak poseł Łukasz Zbonikowski, Stanisław Pięta, senator Bonkowski. Widać tu hipokryzję działaczy PiS-u. Jeżeli chodzi o kartę LGBT+ to narosło wokół niej mnóstwo nieścisłości. Nieprawdą jest, by ktoś chciał uczyć dzieci zajęć związanych z seksualnością. Czegoś takiego nie będzie. A zajęcia ze specjalistami mają chronić przed złym dotykiem, pedofilią. Nie rozumiem też dlaczego mamy się bać nauki tolerancji.



Ale są tam zapisy kontrowersyjne, powołujące się na standardy WHO. Kartę skrytykowała w tym względzie poprzedniczka Rafała Trzaskowskiego, była prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Do niedawna wiceprzewodnicząca PO…



Jeśli chodzi o standardy WHO, to nie dotyczą one spraw edukacyjnych, ale medycznych. Znów pojawiły się nieścisłości i w ten sposób funkcjonują w przestrzeni publicznej. To po pierwsze. Po drugie – szanują pogląd pani Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ona jest osobą o dużo bardziej konserwatywnych poglądach. I jako prezydent nie podpisywała czegoś takiego. Ale warszawiacy w wyborach opowiedzieli się za społeczeństwem otwartym. I Rafał Trzaskowski po prostu wypełnia swoje zobowiązania kampanijne. Za to zgadzam się z panią Gronkiewicz-Waltz, że nie wolno nikogo dyskryminować ani promować, tylko dlatego, że należy do danej grupy.



Prawo i Sprawiedliwość podczas konwencji w Jasionce zdecydowanie postawiło jednak na obronę tradycyjnych wartości z jednej i promocję programów socjalnych z drugiej strony. Przedstawiciele tej partii mówią o tym, że są tak naprawdę nadzieją dla Europy?



W przypadku Prawa i Sprawiedliwości istnieje bardzo poważna obawa, a nie nadzieja. Obawa, że partia ta doprowadzi do Polexitu, czyli wyjścia Polski z Unii Europejskiej. To zagrożenie naprawdę realne.



Politycy PiS podkreślają na każdym kroku swoją proeuropejskość, tłumaczą, że nie chcą z Unii wychodzić, ale zmieniać ją od środka.



Ale ja nie twierdzę, że PiS chce wyprowadzić Polskę z Unii, ale że przez nieodpowiedzialne zachowania może doprowadzić do Polexitu. Proszę zauważyć, że brytyjscy Torysi, czyli przedstawiciele Partii Konserwatywnej, należą do tej samej grupy w Europarlamencie, co PiS. Oni wcale nie chcieli Brexitu. A jednak – nieodpowiedzialnym pomysłem o zorganizowaniu referendum do tego Brexitu doprowadzili. Poza tym – aby zmieniać, reformować Unię, trzeba tworzyć koalicję. Ja nie bardzo widzę tego, z kim PiS miałby to robić. Brytyjscy konserwatyści odpadają, bo po Brexicie ich w PE nie będzie. Zostaną formacje skrajne, Salvini, może tracący w ramach EPL i mogący być niebawem wyrzucony z frakcji chadeckiej Orban. W takim gronie siły koalicyjnej, mogącej dokonywać zmian w ramach UE się nie zbuduje.



PiS przedstawił na początku kampanii szereg kolejnych propozycji socjalnych…



Nie chcę mówić o tym, że Prawo i Sprawiedliwość jest partią narodowo-socjalistyczną, bo to się w Polsce bardzo źle kojarzy, a na pewno PiS nie ma nic wspólnego z partiami tego typu w Niemczech. Jednak to co proponuje partia rządząca, to w kwestiach ekonomicznych socjalizm w czystej postaci. Podlany do tego takim narodowym, patriotycznym sosem. Z prawdziwym konserwatyzmem nie ma to wiele wspólnego. Mało tego, postawy PiS krytykowane też były przez prawicowych publicystów – na łamach DoRzeczy Łukasz Warzecha, czasem nawet Rafał Ziemkiewicz krytykowali ten jednoznacznie lewicowy program ekonomiczny PiS.



Czytaj także:
Rzońca: Program PiS ratunkiem dla Unii Europejskiej!



Czytaj także:
Prof. Dudek: Tradycyjne wartości to kwiatek do socjalnego kożucha PiS