Ruszył proces byłego ministra Cezarego Grabarczyka


Ruszył proces byłego ministra Cezarego Grabarczyka
Były minister infrastruktury i sprawiedliwości, a obecnie poseł PO Cezary Grabarczyk usłyszał zarzuty dotyczące nielegalnego uzyskania pozwolenia na broń. Polityk nie przyznał się do winy i odmówił złożenia wyjaśnień, zarzucając prokuraturze "naruszenie zasady obiektywizmu".Sprawa dotyczy wydarzeń z marca 2012 roku, kiedy Grabarczyk miał poświadczyć nieprawdę w protokole z egzaminu na broń i w kartach egzaminacyjnych. Miał również przekroczyć uprawnienia w celu osiągnięcia osobistej korzyści. Za pierwsze przestępstwo grozi do 8 lat więzienia, zaś za drugie - do 10.Według katowickiej prokuratury, Grabarczyk nie uczestniczył w teoretycznym i praktycznym egzaminie dla ubiegających się o pozwolenie na posiadanie broni palnej. Mimo to, otrzymał stosowne zezwolenie. - Nigdy nie oczekiwałem i nie prosiłem, by egzamin - zarówno teoretyczny, jak i praktyczny - odbył się w niezgodny z przepisami sposób - zapewniał przed sądem były minister w rządzie PO.Grabarczyk miał zwrócić się o pomoc w uzyskaniu pozwolenia na broń do znajomego. Z ustaleń katowickiej prokuratury wynika też, że polityk egzamin teoretyczny ze stuprocentowym wynikiem zdał nie przed komisją egzaminacyjną, ale w gabinecie naczelnika Komendy Wojewódzkiej Policji. "Praktycznym egzaminem" miała być natomiast prywatna wizyta na strzelnicy.Zobacz także: Morawiecki o rolnictwie: to największa polska fabrykaByły minister sprawiedliwości odpiera zarzuty. - Nie miałem żadnego powodu, by przechodzić procedurę w sposób zniekształcony - zarówno pod względem teoretycznym, jak i praktycznym. W wojsku uchodziłem za najlepszego strzelca, m.in. "wystrzelałem" 14 dni urlopu. Obsługiwałem karabin snajperski swd - zapewniał.Cezary Grabarczyk nie odpowiadał na pytania sądu. Podkreślił, że prokuratura badała sprawę już w 2015 roku i wówczas umorzyła postępowanie. Poseł PO twierdzi, że sprawa ma podłoże polityczne. - Prokuratura jako rzecznik interesu publicznego musi wykazywać się obiektywizmem. Tymczasem w komunikatach, które prokuratura formułowała w związku z tą sprawą, były przekazywane opinii publicznej tylko niekorzystne informacje - powiedział.