Debata o mediach "Gazety Wyborczej". Media publiczne "trzeba zaorać, zamknąć i zapomnieć"


Debata o mediach "Gazety Wyborczej". Media publiczne "trzeba zaorać, zamknąć i zapomnieć"

Dzień przed przyznaniem European Press Prize Award, nagrody nazywanej europejskim Pulitzerem, "Gazeta Wyborcza" w swojej warszawskiej siedzibie zorganizowała debatę FREE WORLD FREE PRESS. Jej tematem była przyszłości mediów i dziennikarstwa. 

"Trzeba zaorać i zapomnieć"

Podczas pierwszego panelu zatytułowanego "Przyszłość mediów publicznych w Polsce", który prowadzony był przez Michała Nogasia, poruszono temat sytuacji polskich mediów publicznych, przede wszystkim - Telewizji Polskiej.

- Żaden rząd nie był wolny od pokusy żeby wykorzystać telewizję publiczną, ale to co się dzieje teraz, jest czymś tak absurdalnym, że aż trudno sobie wyobrazić, co będzie po - stwierdziła Dorota Warakomska. - Nie wyobrażam sobie, żeby w mediach publicznych został ktokolwiek, kto ma kręgosłup i może patrzeć w lustro, a jednocześnie przykłada do tego, co się teraz dzieje, rękę - dodała. Zaznaczyła jednocześnie, że dziś prawdziwe media publiczne to produkcje braci Sekielskich, "Gazety Wyborczej" czy portalu OKO.press, bo to właśnie te media są finansowane przez publiczność.

Justyna Dobrosz-Oracz stwierdziła, że telewizja publiczna "nie istnieje, została zaorana". - Telewizja publiczna nie liczy się z niczym i z nikim. Szczuje na ludzi, manipuluje faktami - argumentowała.

Na nieco inny problem zwrócił uwagę Tomasz Sekielski, który stwierdził, że telewizja publiczna jest telewizją rządową, która "jest tubą propagandową obozu władzy". - Problemem jest to, że gdybyśmy odcięli część propagandową, to nie ma, a przynajmniej ja sobie nie przypominam, programów, które mają cechę misyjności - podkreślił.

Krzysztof Luft stwierdził, że mimo wszystko "nie może być dobrego rozwoju demokracji bez mediów publicznych". Nie zgodził się z nim Tomasz Sekielski, według którego "budowanie wielkiej struktury z wymogami biurokratycznymi nie ma sensu".

- Trzeba zaorać, zamknąć i po prostu zapomnieć. Tego się nie da odbudować w tej formie - podsumowała Dorota Warakomska.

"Gazety i wolne media są dziś potrzebne jak nigdy"

W drugiej części spotkania, podczas panelu "Rola dziennikarstwa i wolnych mediów na świecie - wczoraj, dzisiaj i jutro", który poprowadziła Hanna Lis, dyskutowano m.in. o wyzwaniach, przed jakimi stoją współczesne media.

- Wszystkie nasze społeczeństwa stoją teraz przed zagrożeniem dezinformacji. Wyzwanie, które się pojawiło, jest związane z tym, w jaki sposób stawić temu czoła. Myślę, że jedynym antidotum jest utrzymanie zaufania między dziennikarzami i mediami a odbiorcami - stwierdził Harlan Mandel. 

Podobnego zdania był Jarosław Kurski. - Najlepszą formą obrony jest dobre dziennikarstwo. Gazety i wolne media są dziś potrzebne jak nigdy. Ludzie potrzebują poczucia identyfikacji, szczególnej relacji między redakcją a czytelnikami, ale potrzebują też wiarygodnej informacji i komentarza - zauważył.

Według Piotra Kraśki, dziennikarz powinien zwracać szczególną uwagę na fakty. - On jest od tego, żeby przedstawić fakty, których nie pofatygowali się przedstawić politycy - tłumaczył.

Jak zauważył Leszek Jażdżewski, media to czwarta władza "absolutnie nie z demokratycznego nadania". - Ta władza niedemokratyczna w swojej naturze jest niezbędna, żeby liberalna demokracja mogła funkcjonować - podkreślił.

Więcej na stronie internetowej "Gazety Wyborczej".