Giro d'Italia. Benedetti wygrał 12. etap, Polanc liderem, Majka stracił


Giro d'Italia. Benedetti wygrał 12. etap, Polanc liderem, Majka stracił

Włoch Cesare Benedetti (Bora-Hansgrohe) wygrał 12. etap Giro d'Italia o długości 158 kilometrów, prowadzący z Cuneo do Pinerolo. Nowym liderem wyścigu został Słoweniec Jan Polanc (UAE). Obaj uczestniczyli w ucieczce. Polak Rafał Majka (Bora-Hansgrohe) stracił 8.05, ale awansował w klasyfikacji generalnej na siódmą pozycję.

Zdjęcie

Cesare Benedetti /AFP
Cesare Benedetti /AFP

To był pierwszy "górski" odcinek na trasie tegorocznego wyścigu.


Na początku etapu zawiązała się 25-osobowa ucieczka, która wypracowała sobie dużą przewagę. Znajdował się w niej Polanc, który miał z tych zawodników najmniejsze straty do lidera. Tak więc grupa UAE była zabezpieczona, ponieważ Włoch Valerio Conti oddawał przodownictwo w ręce kolegi z zespołu.

Kolarze z ucieczki współpracowali zgodnie przez wiele kilometrów, a w końcu zaatakowali Nowozelandczyk George Bennett (Jumbo-Visma) i Austriak Marco Haller (Katiusza Alpecin). Grupka jeszcze podzieliła się podczas podjazdu pod Montoso (1248 m n.p.m.), który zaczął się 41 kilometrów przed metą. Jego długość wynosiła 8,8 kilometra, a średnie nachylenie 9,5 procent.


Zwycięzcą premii górskiej pierwszej kategorii został Włoch Gianluca Brambilla (Trek-Segafredo), który dzięki wywalczonym 40 punktom awansował na czoło klasyfikacji górskiej. Brambilla na szczycie wyprzedził swojego rodaka Damiana Caruso (Bahrain-Merida) i kolejnego Włocha Erosa Capecchiego (Deceuninck-Quick-Step).


Ponieważ przewaga nad główną grupą była znaczna, to mieliśmy we wtorek dwa wyścigi, bo faworyci jechali z tyłu.


Przed metą mieliśmy jeszcze 500-metrowy podjazd San Maurizio o średnim nachyleniu 13,2 procent, który kończył się dwa kilometry przed metą. W walce o zwycięstwo liczyło się siedmiu kolarzy. Na ostatniej prostej zaatakował Brambilla, który chciał do premii górskiej dodać wygraną etapową, ale na finiszu wyprzedzili go inni zawodnicy i ostatecznie uplasował się na czwartej pozycji. Wygrał Benedetti, który wyprzedził Carusa i Irlandczyka Eddiego Dunbara (Ineos) - wszyscy ten sam czas.


Polanc stracił 25 sekund do zwycięzcy, ale to to wystarczyło mu do objęcia fotela lidera.


Majka, który na podjeździe pod premię górską, a potem na trudnym technicznym, bardzo szybkim zjeździe, nadawał ton, przyjechał w grupie faworytów osiem minut i trzy sekundy za kolegą z drużyny Bora-Hansgrohe. Conti stracił 10.37.


Dla 31-letniego Benedettiego, który dobrze mówi po polsku, mieszka też w Gliwicach, ożenił się z Polką, to był najważniejszy sukces w karierze. Przeważnie Włoch jest tylko pomocnikiem, więc pracuje na zwycięstwa innych, ale zabranie się do czwartkowej ucieczki, która z dużą przewagą przyjechała do mety, pozwoliło mu w końcu walczyć o swój sukces.


W klasyfikacji generalnej liderem jest Polanc, który wyprzedza swego rodaka Primoża Roglicza (Jumbo-Visma) o 4.07 i Contiego o 4.51. Majka awansował na siódme miejsce, ale traci siedem minut.


Pawo