Deutsche Bank pokazał nowy plan ratunkowy. Chce powołać tzw. "bad bank"


Deutsche Bank pokazał nowy plan ratunkowy. Chce powołać tzw. "bad bank"

Deutsche Bank ma nowy plan, który miałby przywrócić bankowi rentowność. CEO DB Christian Sewing chce powołania tzw. "bad banku", czyli instytucji mającej trzymać "złe" czy "toksyczne" - obciążające finansowo - aktywa, nie będące rdzennym biznesem banku.

Jak opisuje "Financial Times", aktywami tymi miałyby być głównie instrumenty pochodne z dalekimi terminami płatności. "Bad bank" miałby trzymać te aktywa lub je wyprzedawać, a ich wartość szacowana jest na ok. 50 mld euro. Dodatkowo, Deutsche Bank chce zmniejszyć lub zamknąć biznesy związane z tradingiem akcji poza Europą.

Zarazem DB ma skupić się na bankowości transakcyjnej oraz zarządzaniu prywatnymi majątkami, co przełożyć się na bardziej stabilne źródła przychodów.

Deutsche Bank ratuje się wydzieleniem aktywów

W latach 2012-2016 Deutsche posiadał już tego typu jednostkę, z aktywami szacowanymi na ok. 125 mld euro, które wygenerowały wówczas stratę operacyjną na poziomie 14,6 mld euro. Po rozwiązaniu ówczesnego "bad banku" aktywa warte ok. 10 mld euro zostały włączone ponownie do rdzennego biznesu DB.

Ponowne oddzielenie toksycznych aktywów to dotychczas najbardziej konkretny plan nowego CEO banku Christiana Sewinga, mający przywrócić rentowność instytucji. Również w oczach inwestorów, bo akcje DB drożały po zapowiedziach, w poniedziałek 17 czerwca, o ok. 4 proc., zaś 18 czerwca o kolejne 3,62 proc.

Choć według analityków pytanych przez Bloomberga to nadal może być "za mało i za późno". Andrew Lim z Societe Generale wskazuje, że plan jest "za mało agresywny" i nadal wystawia DB na spore ryzyko, włącznie z interwencją Europejskiego Banku Centralnego.

Plan wydzielenia części aktywów wiąże się m.in. z faktem, iż nie dojdzie ostatecznie do fuzji DB z innym niemieckim gigantem mającym kłopoty - Commerzbankiem. Przypomnijmy, że Deutsche Bank ma kłopoty od 2008 r., kiedy to wybuchł kryzys finansowy.

Tego samego dnia, gdy DB ogłosił nowy plan naprawczy, bank dopadły inne kłopoty. Jak opisuje Bloomberg, szef bankowości inwestycyjnej Deutsche Garth Ritchie, były co-CEO banku Anshu Jain i jego poprzednik Josef Ackermann są wśród 80 osób podejrzanych w tzw. aferze cum-ex.

Tak nazwano swojego rodzaju oszustwo, w którym poprzez odpowiedni obrót akcjami ukrywano tożsamość ich faktycznego właściciela, by potem umożliwić więcej niż jednej stronie transakcji ubiegać się o zwroty podatków od zysków kapitałowych. Banki w tej aferze miały ułatwiać kupowanie oraz odsprzedawanie akcji w dniu wypłaty dywidendy w bardzo szybkim tempie. W efekcie nadzór podatkowy nie był w stanie identyfikować faktycznego ich posiadacza i ostatecznie wypłacano zwrot podatku więcej niż jednemu podmiotowi.

Afera ma zasięg europejski i dotyczy 11 państw, a straty z powodu tego procederu szacuje się na ok. 55 mld euro. Jak podsumowuje Bloomberg, afera nie mogła dotknąć Deutsche Banku w bardziej niepewnym okresie.

WARTO WIEDZIEĆ: