Adam Hofman wspomina współpracę z prezesem PiS. "Starałem się być taki jak on"


Adam Hofman wspomina współpracę z prezesem PiS. "Starałem się być taki jak on"

Adam Hofman szczerze o współpracy z Jarosławem Kaczyńskim. Były rzecznik PiS zdradza, jak zachowywał się prezes w sytuacjach kryzysowych. - Starałem się być taki jak on. Chciałem powielać te wzorce i często wychodziła z tego karykatura - przyznaje Hofman po latach.

Adam Hofman był posłem Prawa i Sprawiedliwości do listopada 2014 roku. Został wówczas wykluczony z partii za aferę "madrycką" związana z nieodpowiednio rozliczonymi podróżami polityków. Wcześniej pełnił funkcję szefa komisji śledczej ds. prywatyzacji banków oraz rzecznika PiS i klubu parlamentarnego.

W wywiadzie w magazynie "Plus Minus" wspomina współpracę z Jarosławem Kaczyńskim. Hofman przyznaje, że "był to okres, który dał mu wiele doświadczenia".

- Zwłaszcza że uczyłem się od mistrza. Praktykowałem przecież u Jarosława Kaczyńskiego. Jako rzecznik partii pracowałem z nim bezpośrednio, codziennie i poznawałem polityczny fach. Starałem się być taki jak on. Chciałem powielać te wzorce i często wychodziła z tego karykatura. Oczywiście widzę to dopiero teraz. Mimo wszystko było to jak pobieranie nauki władania szablą u Wołodyjowskiego - stwierdził Hofman.

Szymon Hołownia o starcie w wyborach prezydenckich 2020: mam dużo rzeczy do zrobienia

Zdaniem byłego polityka, prezes PiS "ma umiejętność, którą mają ludzie, którzy przechodzą do historii". – Jarosław Kaczyński jest głównym punktem odniesienia. Kiedyś powiedziałem, że było dwóch żołnierzy w Rzeczypospolitej: Jarosław na Litwie i Tusk w Koronie. Teraz jest już tylko jeden. Nie ma innego – tłumaczył Hofman

- Gdy mieliśmy w partii kryzys i wszystko płonęło, Jarosław siedział i czytał sobie gazetę. Zastanawiałem się: jak on może być taki spokojny? A on sobie odkładał sprawę w miejsce, którego nie ma. Od tego momentu, to było poza nim. To jest niezbędne w sytuacji, gdy jesteś tak często atakowany. Zamykasz to w takim pudełku i to dla ciebie nie istnieje - dodał.

Źródło: "Rzeczpospolita"