Afera w WORD w Białymstoku. Zarzuty pod adresem dyrektora


Afera w WORD w Białymstoku. Zarzuty pod adresem dyrektora

Pracownicy WORD w Białymstoku boją się zwolnień, bo nie mają politycznych powiązań w PiS, jak ich szef i zatrudniane przez niego osoby. Kierownictwu zarzuca się też niegospodarność. Szef WORD Przemysław Sarosiek odpiera zarzuty.

Do redakcji białostockiego oddziału "Gazety Wyborczej" odezwał się mężczyzna podający się za pracownika miejscowego WORD. "Sprawy w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Białymstoku przybierają bardzo zły obrót. Jako pracownicy niemający politycznych powiązań boimy się, że będziemy pierwsi w kolejce do zwolnienia, a nasze miejsca zajmą nominanci polityczni i inni koledzy dyrektora. Nie chcemy płacić swoimi miejscami pracy za jego niegospodarność".

Wobec wywołanego to tablicy Przemysława Sarosieka jest więcej zarzutów. Dyrektor WORD jest oskarżany o spowodowanie największej straty w historii tej instytucji (około 0,5 mln zł wobec ponad 1,2 mln zysku rok wcześniej). Wśród pracowników miała pojawić się informacja, że WORD może stracić płynność finansową w ciągu kilku miesięcy. Czytelnik wylicza cały szereg niegospodarności, w tym zwiększenie wynagrodzeń o 500 tys. zł i zatrudnianie przez dyrektora znajomych sympatyzujących z PiS.

Afera w WORD w Białymstoku. Pracownicy oskarżają szefa

Przemysław Sarosiek w odpowiedzi na pytania dziennikarzy zaprzecza, by WORD Białystok może stracić płynność finansową. Nie jest jednak w stanie podać bilansu zysków i strat za ubiegły i wcześniejszy rok, tłumacząc się, że ośrodek posiada kilka kont, lokaty i kapitał zapasowy. "Po zamknięciu roku obrotowego zostanie przedstawiony bilans i wynik finansowy ośrodka" - dodaje.

Zobacz też: Białystok. Pożar samochodu na parkingu

Sarosiek zapewnił też, że zatrudnienie przez niego wszystkich osób w WORD odbyło się zgodnie z prawem i na bazie ich kwalifikacji. "Dane dotyczące ich zarobków chronione są RODO i nie mogą zostać ujawnione" - podkreśla. Przemysław Sarosiek na czele białostockiego WORD stoi od stycznia ubiegłego roku. Został dyrektorem decyzją zarządu województwa podlaskiego (PiS - Porozumienie) - przypomina "Gazeta Wyborcza".