Amerykanie z nowymi rekordami


Już nie tylko
S&P500, ale też Dow Jones i Nasdaq poprawiają lipcowe rekordy wszech
czasów. Amerykańskie giełdy śrubują rekordy, podczas gdy dane z gospodarki
sygnalizują recesję.


Podsumujmy, co dowiedzieliśmy się w poniedziałek. Wskaźniki
PMI pokazały, że europejski
przemysł pogrąża się w recesji, notując najgorsze wyniki od 7 lat
. Niewiele
lepiej jest w Ameryce, gdzie wrześniowy regres w zamówieniach przemysłowych
(-0,6% mdm) był nieco głębszy od oczekiwań, a wartość zamówień na dobre trwałego
użytku (co Amerykanie utożsamiają z inwestycjami przedsiębiorstw) spadła o 1,2%
mdm.


Drugą znaną zmienną jest zachowanie rynku akcji. Indeksy w
Europie poszły w górę o ponad 1%. A w Nowym Jorku padły nowe rekordy.
S&P500 po zwyżce o 0,37% na zamknięciu zameldował się z wynikiem 3 087,31
pkt. Nowe szczyty stały się też udziałem Dow Jonesa (+0,42%) oraz indeksu
Nasdaq Composite  (+0,56%). Mamy więc komplet
rekordów, umacniający inwestorów w przekonaniu, że przeszło 10-letnia hossa
wciąż trwa.


Trzecią kwestią, którą znamy, są wyniki spółek – zbiorczo o 2-3%
niższe niż rok temu. W rezultacie wyceny amerykańskich korporacji zbliżyły się do
poziomów z przełomu 2017/18. Inwestorzy gotowi są płacić 22,9 USD za każdego
dolara historycznego zysku przypadającego na indeks S&P500. To jedne z najwyższych
wycen w historii Wall Street.

„Oficjalnym” wytłumaczeniem poniedziałkowych wzrostów były
(jak zwykle ostatnio) nadzieje związane z rozmowami w sprawie umowy handlowej
między ChRL i USA. Choć tak naprawdę nie wiemy niczego pewnego, to system „przecieków”
z kręgu władz buduje atmosferę wielkiego sukcesu i czekającego tuż za rogiem Wielkiego
Porozumienia. Tyle tylko, że rynek karmiony jest takimi obietnicami od ponad
roku, a efektów wciąż brak.

Krzysztof Kolany

Źródło: