Artur Boruc nie utrzymuje kontaktu z synem z poprzedniego małżeństwa! Prawda wyszła na jaw!


Artur Boruc nie utrzymuje kontaktu z synem z poprzedniego małżeństwa! Prawda wyszła na jaw!

Swego czasu media żyły historią miłości Artura Boruca (39 l.). Para związała się niedługo po tym, jak Artur zostawił byłą żonę Katarzynę z noworodkiem. Plotkowano nawet, że to Sara rozbiła rodzinę Boruca, czemu oboje zaprzeczali. Teraz okazuje się, że sportowiec nie ma kontaktu z dzieckiem z pierwszego związku.

Zdjęcie

Artur i Sara Borucowie /Robert Nieznanicki /AKPA
Artur i Sara Borucowie /Robert Nieznanicki /AKPA

Gdy okazało się, że sportowiec związał się z młodziutką celebrytką, z którą w lipcu 2014 roku wziął ślub, nikt nie wróżył im długiej przyszłości. Okazało się jednak inaczej, choć na początku Sara była oskarżana o rozbicie poprzedniego małżeństwa Boruca. 


Artur wcześniej był związany z Katarzyną, z którą stanął na ślubnym kobiercu 2001 roku, a w czerwcu 2008 roku na świat przyszedł ich syn, Aleksander. Wówczas niedługo po porodzie Artur zostawił Kasię, ku zaskoczeniu wszystkich. 

"Pisano, że rozbiłam Arturowi rodzinę, że zostawił dla mnie żonę z noworodkiem. Nikt nie chciał słuchać, jak było naprawdę. Kiedy zaczynaliśmy się spotykać, Artur już był w separacji. Jego żona nie była wtedy w ciąży i wiedziała o nas. Umówiliśmy się, że ujawnię się dopiero po rozwodzie. Ale sprawy potoczyły się inaczej. Kiedy tuż po narodzinach syna Artur oświadczył, że nie będzie z matką swojego dziecka, wybuchła afera" - powiedziała kiedyś Sara magazynowi "Flesz".

Kiedy minęło już kilkanaście lat od całej sprawy i wydawało się, że już wszyscy o tym zapomnieli, nagle wrócił temat syna Boruca. Wszystko wydarzyło się za sprawą uroczego zdjęcia, jakie opublikowała Sara na swoim profilu w mediach społecznościowych. 

Borucowie pozują do niego z córką Sary z poprzedniego związku i z dwójką swoich dzieci: Amelią (9 l.) i Noah'em, który przyszedł na świat w maju 2019 roku. 

"Oboje z Arturem pochodzimy z dużych rodzin i zawsze wiedzieliśmy, że chcemy taką stworzyć. Marzenia się spełniają" - pochwaliła się Sara i dopisała, że tworzą szczęśliwą piątkę. 

Czujni komentujący, przypomnieli jej, że chyba Aleksander także należy do tej rodziny, więc rodzinę tworzy nie pięć, a sześć osób. Żona piłkarza szybko pospieszyła z wyjaśnieniem całej sytuacji: 

"Nie mamy z nim żadnego kontaktu, niestety. Artur od urodzenia widział go może pięć razy. Wszystko za sprawą mamy chłopca, która zadbała o to, by nie poznał taty ani sióstr...". 

W dalszych komentarzach wyjaśniła również, że sytuacja matki Aleksandra też nie wygląda różowo. Ponoć pani Kasia była karana, a teraz, jak sama Sara wyjawiła, związała się z mężczyzną mającym również zatargi z prawem. 

"Ręce opadają!! Nie ma sprawiedliwości. Mało tego związała się z człowiekiem który również jest karany i to nadal nie wystarcza żeby pewni ludzie przejrzeli na oczy i zobaczyli sprawy takimi jakie są..." - dodała na koniec Sara. 

Trzeba przyznać, że po zapoznaniu się z tymi słowami obecnej zony Artura, sprawa wygląda nieco inaczej. Szkoda tylko, że sam piłkarz nie zabrał głosu.

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 


Wideo

Perepeczko: Pomoc w schronisku dla zwierząt jest dla mnie niemożliwa Newseria Lifestyle