Artur Szpilka odpowiada na hejt w sieci. Pisze o „ryciu beretu”


Artur Szpilka odpowiada na hejt w sieci. Pisze o „ryciu beretu”


Od kilku dni GOPR ostrzega turystów o trudnej sytuacji w górach. W wielu miejscach ogłoszono ostrzeżenia lawinowe czwartego stopnia. Ratownicy zaznaczają, że każde wyjście w góry wymaga obiektywnej oceny ryzyka oraz dobrego przygotowania technicznego i kondycyjnego.



Mimo ostrzeżeń bokser Artur Szpilka postanowił udać się ze swoim psem Pumbą oraz innymi sportowcami m.in. Michałem Materlą na wyprawę w góry. W trakcie wyprawy warunki pogodowe uległy pogorszeniu. Zaczął wiać silny wiatr, pojawiła się także śnieżyca. „Ekipa która nie najlepiej wyszła na tym ze poszliśmy w zaparte już godzinę czekamy w schronisku i jest taki wiatr ze nic nie widać” – pisał Szpilka na swoim profilu na Instagramie. „Masakra! Takiej pogody to jeszcze nie widziałem” – dodał. Amatorzy polskich gór musieli wezwać na pomoc ratowników GOPR, głównie z uwagi o zdrowie psa należącego do Szpilki. Na pomoc oczekiwali w schronisku na Równi pod Śnieżką. „Takiej akcji to jeszcze nie mieliśmy, z Pumbusiem lecimy ratownikiem” – relacjonował bokser na nagraniu, które trafiło na Instagram boksera.


Po całej sytuacji na Artura Szpilkę wylał się hejt w komentarzach w sieci. Internauci zarzucali mu nieodpowiedzialność. Bokser postanowił odpowiedzieć na te zarzuty. Na swojego Facebooka wrzucił nagranie GOPR obrazujące skrajnie ciężkie warunki w Karkonoszach. „Jak widać nie tylko ja miałem problemy... ciekawe czemu się o tym nie mówi... Co roku mnóstwo ludzi potrzebuje pomocy i nikt im beretu nie ryje. Mam prawo otrzymać wsparcie, jak każdy z Was... Nie jestem »Ekspertem« (jak większość tutaj) od Górskiego survivalu, każdy popełnia błędy..”. – napisał.



Czytaj także:
Peszko odchodzi z reprezentacji, ale memy zostaną na zawsze. Niektóre są już kultowe
Czytaj także:
Mieszkaniec Warszawy znalazł metrowego węża królewskiego na swojej posesji