Banki centralne fundują inwestorom hossę. Co nas czeka do końca 2020 r.?


Banki centralne fundują inwestorom hossę. Co nas czeka do końca 2020 r.?

W połowie marca, kiedy kolejne kraje wprowadzały lockdown i wydawało się, że czeka nas powtórka kryzysu z 2008 r., rynki akcji kończyły gwałtowny kilkutygodniowy krach i rozpoczynały odbicie. Nikt wówczas nie wiedział, jak duże. Dziś, z perspektywy kilku miesięcy, można stwierdzić, że jego skala przekroczyła oczekiwania nawet największych optymistów - pisze dla Business Insider Polska Sebastian Buczek, Prezes Zarządu Quercus TFI S.A.

  • W scenariuszu bazowym nie zakładamy kontynuacji aż tak pozytywnych tendencji, jakich doświadczyliśmy od połowy marca. Ale również nie ma powodów do wielkiego niepokoju
  • Globalna gospodarka krok po kroku będzie się podnosić po krachu. Banki centralne nadal będą czuwać, chociaż siła ich oddziaływania zapewne osłabnie
  • Najważniejszą kwestią pozostanie walka z koronawirusem. Prace nad lekiem lub szczepionką powinny dążyć do szczęśliwego finału

Cztery miesiące po korona-krachu

Nim przejdziemy do analizy, dlaczego reakcja rynków była (jest) aż tak zaskakująco pozytywna, popatrzmy na fotografię rynków według stanu na 8 lipca.

Jeden z najważniejszych światowych indeksów – S&P500 – odbił się od marcowego dołka już o ponad 40 proc., wracając do długoterminowego trendu wzrostowego.

Wykres 1. Indeks S&P500 – ostatnie 3 lata

Foto: Stooq.pl

Jeszcze lepiej wygląda indeks amerykańskich spółek technologicznych – Nasdaq. W jego przypadku uzyskaliśmy wręcz potwierdzenie, że hossa po krótkiej przerwie wróciła. Przebił on bowiem rekordowe osiągnięcie z lutego i ponownie osiągnął rekord wszech czasów.

Wykres 2. Indeks Nasdaq – ostatnie trzy lata

Foto: Stooq.pl

Wśród najbardziej rozpoznawalnych spółek technologicznych największe powody do zadowolenia mają akcjonariusze Tesli. Wzrost kursu o 227 proc. od początku tego roku robi wrażenie i to nie tylko na fanach motoryzacji.

Wykres 3. Kurs akcji Tesla – ostatnie trzy lata

Foto: Stooq.pl

Na innych rynkach zagranicznych również miała miejsce poprawa koniunktury. A jej skala nie była mniej spektakularna niż na nowojorskiej giełdzie. Przykładowo DAX odrobił od dołka ok. 47 proc.

Wykres 4. Indeks DAX – ostatnie trzy lata

Foto: Stooq.pl

Jak w tym kontekście wypadła warszawska GPW? Najkrócej – niejednorodnie. Duże spółki raczej zawiodły, choć i w ich gronie nie zabrakło pozytywnych przykładów, jak CD Projekt czy Dino, które zyskały po ok. 40 proc. w br. Ale WIG nie oszałamia tegorocznymi osiągnięciami, ze względu na duży udział banków w tym indeksie, których kursy potraciły na wartości po kilkadziesiąt procent, głównie wskutek trzech obniżek stóp procentowych, co wpłynie na przychody odsetkowe i możliwość generowania zysków tych instytucji w kolejnych kwartałach.

Wykres 5. Indeks WIG – ostatnie trzy lata

Foto: Stooq.pl

Znacznie lepiej natomiast wypadła cała rzesza polskich średnich i mniejszych spółek. Indeks sWIG80 walczy w br. o palmę pierwszeństwa z Nasdaq. Oba indeksy wzrosły o blisko 17 proc. Nie jest wykluczone, iż na koniec roku nasze mniejsze spółki pokonają technologiczne giganty, odrabiając straty z lat 2017-18.

Wykres 6. Indeks sWIG80 w 2018 r. – ostatnie trzy lata

Foto: Stooq.pl

Liderzy, jak sektor medyczny, producenci gier czy XTB, zyskali w br. po kilkaset procent. Przykładowo kurs Mercator Medical wzrósł o 1.239 proc. (!), Ten Square Games o 203 proc., a XTB o 280 proc.

Wykres 7. Kurs akcji Mercator Medical – ostatnie trzy lata

Foto: Stooq.pl

Dlaczego?

To pytanie padało w ostatnich miesiącach najczęściej. Dlaczego rynki są tak mocne, skoro globalna gospodarka jest tak słaba? Upraszczając odpowiedź należałoby iść w dwóch kierunkach.

Po pierwsze rynki dyskontują przyszłość, a nie przeszłość czy teraźniejszość. Rynkowy krach z lutego i marca był zapowiedzią zapaści gospodarczej w II kwartale. Odbicie rynków od połowy marca jest z kolei zapowiedzią tego, że od maja, każdy kolejny miesiąc, każdy kolejny kwartał, powinien być lepszy od poprzedniego. Ale pesymiści stwierdzą, że dynamiczne odbicie na rynkach nie za bardzo koresponduje z powolną poprawą w gospodarce realnej…

Dlatego jest – po drugie. Działania banków centralnych (i rządów). Banki centralne, zwiększając swoje bilanse o setki miliardów dolarów, euro, złotych itd., zalały globalny system finansowy gigantyczną płynnością. Według ostatnich dostępnych danych, od połowy marca w tych 3 konkretnych przypadkach było to odpowiednio: 2.700 mld dolarów, 1.500 mld euro, 88 mld złotych! Płynność ta powoduje, że inwestorzy najpierw przetrwali gwałtowny, acz krótkotrwały lutowo-marcowy krach, bez większych problemów. A potem, gdy okazało się, że sytuacja nie pogarsza się, przystąpili do zmasowanych zakupów różnych aktywów: obligacji, akcji czy złota.

Zobacz też: MFW o globalnym długu publicznym. Tak źle nie było nawet po II wojnie światowej

Co zatem w drugiej połowie roku?

Jak to ktoś powiedział – nie ma nic łatwiejszego od analizowania przeszłości. Znacznie trudniej przewidzieć, co może dziać się w przyszłości. Spróbujmy jednak poszukać odpowiedzi na pytanie, co można uznać za wariant najbardziej prawdopodobny na II połowę roku.

W ostatnich miesiącach sytuacja na rynkach faktycznie układała się lepiej niż w scenariuszu, który można byłoby uznać za bazowy. V-kształtne odbicie rynków zdecydowanie wyprzedziło rozwój wydarzeń w sferze realnej.

Tak jak stwierdziliśmy powyżej, głównym powodem były olbrzymie środki pompowane do globalnego systemu finansowego przez wszystkie kluczowe banki centralne. Czy ten czynnik zmieni się w najbliższych miesiącach? Nie można tego wykluczyć. Nie ma bowiem powodu, aby banki centralne dalej tak agresywnie zwiększały swoje bilanse. Czy zatem czynnik ten będzie miał taką samą siłę oddziaływania, jak w II kwartale? Prawdopodobnie już nie.

Nie zapominajmy także o tym, że walka z koronawirusem nie skończyła się jeszcze. Ostatnie informacje o liczbie zarażonych osób w różnych krajach, nie napawają wielkim optymizmem. Wprawdzie przestaliśmy się już tak bać pandemii, jak kilka miesięcy temu, ale z pewnością ten element nie będzie ułatwiał powrotu globalnej gospodarce do normalności.

Co u nas? W Polsce doszło do kluczowej zmiany. Trzy obniżki stóp procentowych spowodowały, że setki miliardów złotych na rachunkach bankowych praktycznie są nieoprocentowane. Nie twierdzimy, iż z dnia na dzień zostaną one uruchomione i wykorzystane w jakimś celu. Ale zapewne część z nich prędzej lub później popłynie w kierunku obligacji, nieruchomości, funduszy inwestycyjnych lub akcji. Jest to czynnik, o którym warto pamiętać w najbliższych miesiącach.

WARTO WIEDZIEĆ: