Błaszczykowski - dożywotni kozak


Błaszczykowski - dożywotni kozak
We wtorek France Football, popularny tygodnik piłkarski, poświęcił mu sporo miejsca jako "królowi scrabble", ze względu na trudną pisownię i wymowę jego nazwiska. W czwartek jest on ponownie obecny we francuskich mediach. Tym razem w L’Equipe – ale już z bardziej szlachetnych powodów. W rubryce ,,Kulise extra’’ sportowy dziennik zatytułował swój artykuł ,,Błaszczykowski – crack à vie’’. Łatwo się domyślić, że chodzi w tym wypadku o ratowanie Wisły Kraków. W artykule L"Equipe dziennikarze przypominają niedawne wydarzenia w krakowskim klubie. - Już od dawna Wisła Kraków stała nad przepaścią i groziło jej wykluczenie z Ekstraklasy. Pod koniec grudnia kibice trzynastokrotnego mistrza Polski mieli nadzieję, że klub zostanie uratowany przez panów Vanna Ly, francusko-kambodżańskiego biznesmena i Matsa Hartlinga, szwedzko-brytyjskiego inwestora, którzy nosili się z zamiarem kupna klubu znad Wisły. Ich firma była zarejestrowana w Luksemburgu, co już wywołało podejrzanie. Prawdopodobnie obaj panowie zgubili karty kredytowe, jak donosi portal Footballski, wyspecjalizowany w futbolu wschodnioeuropejskim. I z przelewu milionów wyszły nici. Nawet symboliczny złoty (0,23 euro) nigdy nie trafił do klubowej kasy - czytamy w gazecie. - Może i dobrze ze tak się stało. Nad Wisłę przybył Zorro, Jakub Błaszczykowski (33 lata, 104 A, Polska), który w latach 2005 - 2007 był zawodnikiem Wisły. Z niej przeniósł się do Borussii Dortmund, z którą odniósł sporo sukcesów, m.in. zdobył dwa tytuły mistrza Niemiec Puchar Niemiec i dotarł do finału Ligi Mistrzów. Niedawno JB rozwiązał kontrakt z Wolfsburgiem i zdecydował się na przenosiny do Krakowa, gdzie zamierza grać za darmo. Dawny prawy pomocnik Wisły wyłożył nawet ze swojej kieszeni 300 tysięcy euro, aby uregulować zaległości wobec pracowników klubu i częściowo wobec piłkarzy, którzy nie otrzymywali wypłat od lipca ubiegłego roku. Aby uratować Wisłę potrzeba około 1,5 miliona euro, jednak sama obecność ,,Kuby’’ powinna zachęcić lokalnych przedsiębiorców do zainwestowania w  ten historyczny klub, o którego przyszłość wciąż istnieją słuszne obawy. Błaszczykowski nie wrócił jednak sam, razem z nim do Krakowa powrócił optymizm i wiara w lepsze jutro Wisły - kończy swój artykuł L’Equipe. Miło czyta się takie słowa o polskim sportowcu, gdy ten staje się również pozaboiskowym bohaterem.