Bliskie spotkanie trzeciego stopnia z... rodziną niedźwiedzi. Polski leśniczy stał jak sparaliżowany


Bliskie spotkanie trzeciego stopnia z... rodziną niedźwiedzi. Polski leśniczy stał jak sparaliżowany
"O Matko, o Boże" - to jedyne słowa, które zdołał z siebie wykrztusić Kazimierz Nóżka. Leśniczy, podczas zwykłego obchodu, miał niezwykłe przeżycia. Natrafił bowiem na niedźwiedzią rodzinę. A wszystko to nagrał i wrzucił do sieci. Z reguły niedźwiedzie i ludzie nie wchodzą sobie w drogę. Z reguły. Do takiego spotkania doszło jednak w Bieszczadach. Nagrał je leśniczy Kazimierz Nóżka, który jest opiekunem w Nadleśnictwie Baligród. Dokumentuje życie lasu. To właśnie on na swojej drodze spotkał rodzinę niedźwiedzi brunatnych.Leśniczego zamurowało. Nagrał całe zdarzenie i jedynie szeptem wypowiadał pojedyncze słowa: "o Matko, o Boże". Zresztą, zobaczcie sami.Kazimierz Nóżka przypomina: niedźwiedź brunatny to nie jest "miś". To zwierzę chronione na obszarze całej Polski, ale jest przy tym szalenie niebezpieczne. Dlatego, przy ewentualnym spotkaniu, należy mu schodzić z drogi.Niedźwiedź brunatny może mieć nawet 3 metry i ważyć 780 kg. W Polsce występuje w Bieszczadach. Teoretycznie, zimą powinien spać w legowisku zwanym gawrą.Zobacz także: Tajemnica pewnej koperty, czyli donosy w Prawie i Sprawiedliwości