Bójka na plebanii w Mnichowie. Proboszcz: "To ja jestem ofiarą. Gdy bił, nadstawiłem policzek"


Bójka na plebanii w Mnichowie. Proboszcz: "To ja jestem ofiarą. Gdy bił, nadstawiłem policzek"

Jak informowaliśmy w poniedziałek, w niedzielę w parafii w Mnichowie w Świętokrzyskiem doszło do kłótni między proboszczem a wikarym. Wierni stanęli po stronie młodego księdza i zmusili proboszcza, by wyprowadził się z plebanii. W środę ksiądz Kaliszewski zorganizował konferencję prasową w hotelu w Kielcach, bu opowiedzieć swoją wersję wydarzeń. 44-letni duchowny twierdzi, że to on jest ofiarą 30-letniego wikarego, ks. Dariusza.

Awantura na plebanii w Mnichowie. Proboszcz twierdzi, że to on jest ofiarą

Zdaniem proboszcza, do bójki doszło w sobotę 23 czerwca około godziny 23. Dodał, że zwrócił wikaremu uwagę na „niestosowne zachowanie”, jednak nie chciał powiedzieć dziennikarzom, o co dokładnie chodziło. Powiedział, że następnie wikariusz rzucił się na niego z pięściami. - Zaczął mnie bić, nie miałem szans na obronę, przewrócił mnie, uderzał pięścią, co widać – relacjonował podczas konferencji, wskazując na ślady na twarzy. Dodał, że „postępował w duchu ewangelicznym, nadstawiając drugi policzek”. Stwierdził, że gdyby nie pomoc świadków, mogłoby go „nie być na tej konferencji”.
– Nie wiem, co by się stało gdyby nie odciągnęli go ode mnie ludzie – powiedział ks. Kaliszewski.

Dodał, że godzinę po zdarzeniu pojechał do szpitala w Kielcach, gdzie na SOR-ze udzielono mu pomocy. Ks. Kaliszewski twierdzi, że wierni uwierzyli wikaremu, bo „wykreował siebie na ofiarę”, gdy wyszedł następnego dnia do ludzi i powiedział, że został pobity przez proboszcza.

Ks. Kaliszewski nie wie, skąd na twarzy ks. Dariusza pojawiły się siniaki, bo zapewnia, że go nie uderzył. Twierdzi, że wikary o godzinie 8 rano w niedzielę miał jedynie lekkie rysy na twarzy, które mogły powstać podczas odciągania go przez świadków. - Organiście powiedział, że przewrócił się na rowerze. Potem sam nie poznałem człowieka - powiedział duchowny.  Dodał, że w niedzielę poinformował prokuraturę.

Ks. Kaliszewski podczas konferencji powiedział, że do nieporozumień z wikarym dochodziło już wcześniej. Opowiedział historię z sylwestra, gdy ks. Dariusz przebywając w domu rodzinnym zranił się podczas odpalania petardy i trafił do szpitala. Proboszcz twierdzi, że wikary wtedy po raz pierwszy powiedział, że został pobity przez przełożonego. Dodał, że innym razem ks. Dariusz oczerniał go przed wiernymi, mówiąc, że jest „złodziejem”. Powiedział, że poinformował wtedy  o sprawie biskupa, ale przez trzy miesiące nie było żadnej reakcji.

- W sobotę, 23 czerwca ktoś mnie uratował, ale być może kiedyś nie będzie takiego człowieka, który pomoże. Mam świadków tego zdarzenia - powiedział duchowny.

Ks. Grzegorz Kaliszewski podkreślił, że dalej chce być proboszczem w Mnichowie. Posługę pełni tu od 1,5 roku.

Po internet do świątyni. Lokalny angielski kościół idzie z duchem czasu