Były ambasador doniósł na szefostwo MSZ. „Zaczął symulować, że obmywa sobie genitalia”


Były ambasador doniósł na szefostwo MSZ. „Zaczął symulować, że obmywa sobie genitalia”


„Zawiadomienie o popełnieniu przestępstw przekroczenia uprawnień, niedopełnienia obowiązków, poświadczeń nieprawdy, przeciwko ochronie informacji, tworzenia fałszywych dowodów oraz pomówień” – doniesienie o takim tytule Jacek Izydorczyk wysłał do Najwyższej Izby Kontroli oraz Prokuratury Okręgowej w Warszawie, a do treści zawiadomienia dotarła redakcja Onetu. Były ambasador Polski w Japonii oskarżył najważniejsze osoby w MSZ, w tym dyrektora Biura Dyrektora Generalnego czy samego dyrektora generalnego MSZ, Andrzeja Papierza.


„Nieprzyzwoite zachowania”



Zdaniem Izydorczyka to właśnie Papierz miał doprowadzić do odwołania go z placówki w ubiegłym roku. „Na czele Ministerstwa Spraw Zagranicznych stoi osoba, która de facto tym ministerstwem nie kieruje – o czym nawet nie kryjąc się przede mną przechwalali się niektórzy urzędnicy z MSZ. Ten stan w połączeniu z osobowością A. Papierza (a jest to osoba mająca problemy z samokontrolą oraz osoba z wyjątkowo pogardliwym stosunkiem do obowiązującego prawa) – jeszcze bardziej pogłębia wręcz systemową patologię w MSZ” – napisał były ambasador w zawiadomieniu.



Autor doniesienia zarzuca Papierzowi m.in. nieprzyzwoite zachowania i przytacza przykład z 24 marca 2019 roku, kiedy to delegacja MSZ pojawiła się w świątyni w Kamakurze, gdzie po przekroczeniu bramy należy dokonać symbolicznego oczyszczenia płucząc usta oraz myjąc dłonie. „Papierz podszedł do kadzi z wodą i zaczął symulować, że obmywa sobie genitalia. Radośnie przy tym rechotał. Towarzyszący mu ludzie z MSZ też się świetnie bawili. Zachowywali się, jak gimnazjaliści na wycieczce” – napisał Izydorczyk i dodał, że informował o tym incydencie szefa MSZ, jednak ten nie zareagował. – Ale po piśmie do Czaputowicza opisującym skandal w świątyni, Papierz zaczął się na mnie mścić i doprowadził do odwołania mnie z placówki – powiedział dyplomata w rozmowie z Onetem.



Izydorczyk jest przekonany, że padł ofiarą wewnętrznych rozgrywek MSZ, których głównym „dyrygentem” miał być Papierz. Resort miał mu też ograniczać budżet, przez co w jego ambasadzie wiele stanowisk było nieobsadzonych, a chcąc chociażby wydrukować wizytówki musiał prosić o zgodę dyrektora sekretariatu ministra. Ten zazwyczaj odmawiał.


Odpowiedź MSZ



Co na to MSZ? „Pan Jacek Izydorczyk został odwołany z funkcji Ambasadora RP w Tokio zgodnie z obowiązującymi przepisami, w wyniku dokonanej przez MSZ oceny działalności placówki pod jego kierownictwem” – brzmi oświadczenie MSZ przesłane Onetowi w odpowiedzi na doniesienie złożone przez Izydorczyka. Treść zawiadomienia wysłano także Andrzejowi Papierzowi, ale ten nie odpowiedział.



Czytaj także:
Rocznica wyzwolenia obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Polskie MSZ apeluje do Putina