Były marszałek oskarżony o przestępstwa seksualne. Mirosław Karapyta stanął przed sądem


Były marszałek oskarżony o przestępstwa seksualne. Mirosław Karapyta stanął przed sądem

Mirosław Karapyta, były marszałek z Podkarpacia, w poniedziałek stanął przed sądem. Nie przyznaje się do winy, ale zarzuty są poważne. Mowa o oferowaniu pracy za seks, molestowaniu i łapówkarstwie.

16 zarzutów i możliwa kara w wysokości 12 lat więzienia - to w skrócie problemy byłego polityka Mirosława Karapyty. W poniedziałek odbyła się pierwsza rozprawa. Proces utajniono.

Sprawa sięga wielu lat wstecz. W 2013 roku Karapyta usłyszał zarzuty. Został wówczas zatrzymany przez CBA. Dlaczego dopiero teraz sprawa nabrała tempa? Proces nie mógł się rozpocząć, bo były polityk PSL był chory i przebywał w sanatoriach. Co więcej, sąd w Rzeszowie nie chciał zająć się sprawą, podobnie jak sąd w Jarosławiu - donosi "Fakt". Byłemu marszałkowi zaczął przyglądać się natomiast sąd w Przemyślu.

Karapyta nie przyznaje się do winy. Jak zapewniał w poniedziałek, do sądu szedł z pozytywnym nastawieniem.

Sprawa Karapyty to ponad 70 tomów akt, a świadków w niej jest 111. To nie wszystko. Przede wszystkim długa jest bowiem lista zarzutów.

Jak twierdzi prokuratura, Karapyta miał wykorzystywać stanowisko i przyjmować łapówki od lokalnych biznesmenów, za co w zamian oferował im przyspieszenie spraw, pozytywne decyzje czy załatwienie pracy.

Poza korupcją, politykowi zarzuca się też przestępstwa o charakterze seksualnym w latach 1999-2001, gdy był urzędnikiem w starostwie w Lubaczowie. Wtedy też miał molestować i zgwałcić podległą mu pracownicę urzędu. Jest też podejrzany o to, że póżniej za seks oferował pomoc w uzyskaniu prawa jazdy.

Przypomnijmy, że w maju 2013 r. sejmik odwołał Karapytę ze stanowiska, stracił też miejsce w PSL. Teraz były marszałek ma zajmować się malowaniem obrazów.