Domy pomocy społecznej i hospicja nie mogą kupować leków. "Przepisy sięgnęły za daleko"


Domy pomocy społecznej i hospicja nie mogą kupować leków. "Przepisy sięgnęły za daleko"

Sprawa dotyczy nowelizacji prawa farmaceutycznego, a konkretnie kontrowersyjnego artykułu 86a, który zakłada, że apteka może sprzedawać leki bezpośrednio pacjentom lub "podmiotom wykonującym działalność leczniczą" (np. szpitale i przychodnie).

Na fakturze nie mogą widnieć np. fundacje lub samorządy, prowadzące instytucje takie jak domy dziecka i domy pomocy społecznej. Oznacza to, że mają one obecnie ogromne trudności z zakupem leków dla swoich podopiecznych, za wyjątkiem grupy leków bez recepty, które można kupić również w sklepach ogólnodostępnych.

- Zgodnie z ustawą o pomocy społecznej, to my musimy zapewnić podopiecznym leki refundowane. Dotychczas kupowaliśmy je w aptece, faktura była wystawiana na powiat, a odbiorcą był Dom Pomocy Społecznej. Obecnie takiej faktury nie możemy otrzymać. Nasi mieszkańcy zostaną bez leków

- mówi w rozmowie z Gazeta.pl Iwona Kozłowska, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Kamieniu Krajeńskim.

Jak dodaje, faktura nie może być wystawiona bezpośrednio na podopiecznego, a potem sfinansowana przez powiat, bo byłoby to złamaniem dyscypliny finansów publicznych.

- Nie magazynujemy leków, w najbliższych dniach będą się nam kończyły. Nie wiem, co zrobimy. Jeżeli mieszkaniec sam nie będzie chciał sfinansować zakupu leków albo zwyczajnie nie będzie miał na to pieniędzy, będę musiała go ratować. Wezwę karetkę pogotowia

- mówi Iwona Kozłowska.

Wiceprezes NRA: Przepisy sięgnęły za daleko

Aptekarzowi za sprzedaż leków nieuprawnionym podmiotom grozi do 5 lat więzienia, podobnie jak osobie, która dokonuje takiego zakupu.

Celem nowelizacji prawa farmaceutycznego była walka z nielegalnym wywozem leków. - Przez ostatnich kilka lat powstawały nawet lewe niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej, które udawały, że mają pacjentów. Robiono to tylko po to, by wywozić leki - wyjaśnia w rozmowie z Gazeta.pl Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Dodaje, że "rozszerzone przepisy karne sięgnęły trochę za daleko".

- Przepis objął również sprzedaż leków bez recepty, a te nie są wywożone za granicę. To nie jest coś, za co powinna grozić kara do 5 lat więzienia. Przykład: bardzo wielu przedsiębiorców kupuje drobne leki, np. środki odkażające dla zakładu fryzjerskiego. Biorąc fakturę, taki zakład stałby się przestępcą - zwraca uwagę Marek Tomków.

Ministerstwo Zdrowia przygotuje nowelizację

We wtorek odbyło się spotkanie przedstawicielstwa Naczelnej Rady Aptekarskiej z Ministerstwem Zdrowia.

- Ministerstwo podjęło decyzję, że przepis będzie szybko znowelizowany. Będzie też klarowna komunikacja, w jaki sposób ma być sporządzona faktura. Chodzi o to, by nie było najmniejszych wątpliwości i żeby nikt na tę odpowiedzialność karną się nie załapał - mówi wiceprezes NRA.

Nie wiadomo jednak, kiedy Ministerstwo Zdrowia przygotuje odpowiednią nowelizację. Według Marka Tomkowa, jest szansa, że nowelizacja będzie gotowa jeszcze podczas obecnego posiedzenia Sejmu. A to rozpoczęło się w środę.

Dotychczas nie udało nam się uzyskać potwierdzenia w tej sprawie od rzeczniczki resortu. Również wiceprzewodniczący komisji zdrowia Tomasz Latos nie był w stanie podać nam konkretnego terminu.

- Rozmawiałem na ten temat z resortem. Jest oczywiste, że szukanie sposobu, by walczyć z nielegalnym wywozem leków, to ważna kwestia dla polskich pacjentów. Trzeba jednak sprawdzić, co można zrobić, by te przepisy skorygować, by nie dotyczyły takich placówek, jak m.in. DPS-y - stwierdził w rozmowie z Gazeta.pl.