Dworzanie króla Heroda


Dworzanie króla Heroda

Święto Trzech Króli w ostatnich latach zyskało naprawdę świąteczny wymiar. Osiem lat temu, po pięćdziesięcioletniej przerwie, 6 stycznia ponownie stał się dniem wolnym od pracy. Trochę dłużej na ulicach polskich miast organizowane są Orszaki Trzech Króli, w których w tym roku wzięło udział ponad milion osób. I ten właśnie dzień Barbara Nowacka wraz z grupą działaczy opozycji wybrała na ogłoszenie projektu ustawy, radykalnie oddzielającej Kościół od państwa.

Neumann: będziemy dyskutować nad formą rozdziału Kościoła od państwa

– To, jak ma wyglądać rozdział Kościoła od państwa, jak ma być finansowany Kościół – to kwestie do dyskusji – tak szef klubu PO-KO Sławomir...

zobacz więcej

Tymczasem to właśnie tego dnia zobaczyć można, jak wydarzenie religijne zaznacza swą obecność w przestrzeni publicznej, z udziałem władz i służb miejskich. I działaczy samorządowych, również tych, którym bliżej chyba na co dzień do Nowackiej, niż kościoła.

Orszaki Trzech Króli, tak samo jak droga krzyżowa w Wielki Piątek, to moment, w którym jak rzadko kiedy widać przenikanie się miasta-instytucji i Kościoła, wspólnotę i tożsamość zbiorów „wierni” i „mieszkańcy”, o czym piszę oczywiście w dużym skrócie i pamiętając, że nie dotyczy to wszystkich, zwłaszcza w dużych miastach. Jednak to w te dni strażnicy miejscy jeżdżą na koniach jako królowie czy też niosą krzyż przez jedną stację, by następnie przekazać go policjantom czy strażakom. Miejscy urzędnicy pojawiają się we własnej osobie, a przynajmniej w czytanych pod koniec podziękowaniach, bo ułatwiają przemarsz, organizują ruch, zlecają działania odpowiednim służbom. Czasem zresztą sytuacja ta może być problematyczna i to wcale nie dla fanów radykalnie rozumianej świeckości państwa, do których wrócę za chwilę.

Kilka lat temu na przykład niektórzy sympatycy warszawskiego Orszaku Trzech Króli za złe mieli organizatorom przyjmowanie patronatu prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, mającej już wówczas na koncie zwolnienie z pracy dyrektora Bogdana Chazana z mokotowskiego szpitala.

Od wyborów samorządowych problemy ma jednak przede wszystkim druga strona, walcząca choćby o to, by spotkania opłatkowe stały się zimowymi spotkaniami bez kontekstu. Choć ich powodem i przyczyną jest Boże Narodzenie, chcą pozbawić je wszystkich elementów religijnych w imię świeckości państwa.

Święto Trzech Króli. Orszaki przejdą ulicami setek polskich miast

W sobotę Kościół katolicki obchodzi uroczystość Objawienia Pańskiego, czyli święto Trzech Króli: Kacpra, Melchiora i Baltazara.

zobacz więcej

Jest to sytuacja nowa w naszym otoczeniu, będącym nawet w czasach bardziej lewicowych władz przykładem dobrej współpracy państwa i Kościoła (czasem, gdy dzieje się to kosztem unikania kontrowersji z obu stron nawet zbyt dobrej), często w imię św. Spokoju. Platforma niby nie klękała przed księdzem, ale na spotkania Klubu Obywatelskiego bardzo chętnie zaprasza tych kapłanów, którzy chętnie powiedzą to, co chcieliby usłyszeć jej politycy i sympatycy. Wcześniej SLD w Kościele widział swojego sojusznika w sprawie wprowadzenia Polski do Unii Europejskiej, o czym dziś chyba mało kto pamięta.

Paweł Kukiz, jeszcze nie jako polityk, a lider zespołu Piersi, poświęcił temu zjawisku nawet jeden ze swoich ostrzejszych politycznych tekstów „Wartości chrześcijańskie”. Stare to dzieje, dziś na salony wkracza znów palikotyzm bez Palikota, prosty i wojujący antyklerykalizm.

Barbara Nowacka, mająca być lewicowym wzmocnieniem Zjednoczonej Opozycji, domaga się wycofania religii ze szkół, braku państwowego wsparcia dla księży i wzmocnienia fiskalizmu wobec Kościoła, co ma być magicznym sposobem na naprawę finansów państwa. Postulaty te ciepło przyjmuje Nowoczesna, swą nowoczesność rozumiejąc najwyraźniej w kategoriach dziewiętnastowiecznych, czyli jako odejście od Kościoła i wiary.

Ustawodawcze pomysły Barbary Nowackiej to jednak wciąż teoria, barwne i radosne orszaki to natomiast praktyka. I choć przywołany już Janusz Palikot widzi w ich liczebności miarę upadku katolicyzmu, co zresztą tłumaczy dobrze, czemu jest dziś tam, gdzie jest, czyli, mówiąc językiem bardziej oficjalnym, nigdzie – wydaje się, że niektórzy uparcie wchodzą w tą samą ślepą uliczkę od lat. Starsi koledzy zaś, choć swoje powinni już wiedzieć, patrzą na to tylko z ciepłym pobłażaniem, zapewniając na jednym oddechu, że nie planują wojny z kościołem (PO), są partią katolicką (PSL), ale Nowackiej kibicują, albo też w najlepszym razie nie dadzą podzielić się przez takie głupoty.

Ponad milion uczestników Orszaków Trzech Króli w całej Polsce

W Orszakach Trzech Króli, które w niedzielę przeszły ulicami całej Polski, przeszło w sumie 1,2 mln osób. Najwięcej uczestników zgromadził orszak...

zobacz więcej

Jednak najciekawsza w kontekście rewolucji, jaką planuje Nowacka, jest historia orszaku, jaki przeszedł w tym roku przez Tychy. Uczestników pochodu zatrzymywali bowiem na ich drodze dworzanie króla Heroda, o czym z nieukrywaną satysfakcją donosi portal silesion.pl, prowadzony przez samego Kamila Durczoka.

Nie wiem jednak, czy to najlepszy pomysł wizerunkowy, by jako ekipa króla odpowiedzialnego za rzeź niewiniątek, występowali politycy związani z opozycją. Michał Gramatyka, znany lokalny działacz Unii Wolności, później Platformy Obywatelskiej, jako dworzanin Heroda krytykował „dobrą zmianę”, czyniąc też aluzję do niedawnej zmiany frontu dokonanej przez radnego Wojciecha Kałużę. Pytanie, jak to rozumieć?

Historyczny i biblijny czarny charakter angażuje się po stronie jednego z politycznych graczy i to przekonać ma do niego świętujących wiernych? Przyznam, że to dość przewrotne i gdybym o tym nie przeczytał, uznałbym to raczej za wymysł propagandy PiS i to, nie ukrywam, bardzo toporny. Życie czasem wyprzedza jednak i propagandę.

Gdyby jednak w pełni wsłuchać się w postulaty Barbary Nowackiej, mającej przecież symboliczne poparcie opozycji i mandat do podobnych politycznych harców, doktora Gramatyki w orszaku by być nie mogło. Tak jak wielu innych radnych, wójtów, prezydentów, a gdyby iść na całość – nawet strażników miejskich. Nawet w pałacu Heroda, znakomitym miejscu do głoszenia podobnego programu. I również dlatego trudno dziś wyobrazić sobie, by takie pomysły miały szansę. Ale przynajmniej znów można próbować wykreować konflikt, oczywiście mówiąc przy tym, że nikt tu nie chce Polaków podzielić. Broń Boże.

źródło: