DZIEŃ NA RYNKACH: Wall Street lekko w dół z powodu obaw o długotrwałą wojnę handlową


Dow Jones Industrial na zamknięciu zniżkował o 0,29 proc., do 25.803,42 pkt.

S&P 500 spadł o 0,28 proc. do 2.856,27 pkt.

Nasdaq Comp. poszedł w dół o 0,45 proc. do 7.750,84 pkt.

Sekretarz skarbu USA poinformował w środę, że jak na razie nie ma planów, by udać się do Chin na kolejną rundę negocjacji handlowych.

Prezydent Chin Xin Jinping ocenił, że Chiny "nadal znajdują się w obliczu strategicznych szans na rozwój", mimo że "sytuacja międzynarodowa jest coraz bardziej skomplikowana".

„Tylko przez posiadanie rodzimej własności intelektualnej oraz technologii można wytwarzać produkty o zasadniczej konkurencyjności - dopiero wtedy można osiągnąć niezwyciężoną pozycję wśród ostrej konkurencji” - dodał Xi.

"The New York Times" podał, że administracja prezydenta USA Donalda Trumpa rozważa umieszczenie na czarnej liście chińskiej firmy Hikvision, dostawcy rozwiązań i urządzeń do monitoringu wizyjnego. Czarna lista może "objąć" nawet 5 chińskich firm z tej branży (m.in. Zhejiang Dahua Technology). Decyzja ma zapaść w ciągu najbliższych tygodni.

W zeszłym tygodniu USA wpisały Huawei na "czarną listę" firm, które muszą uzyskiwać zgodę rządu w Waszyngtonie na to, by kupować amerykańskie komponenty i technologię.

W ocenie rzecznika chińskiego MSZ Lu Kang, "USA nadużywają pozycji na arenie międzynarodowej, w celu rozmyślnego oczerniania i działania na szkodę firm z innych krajów, w tym z Chin".

"Jeśli będzie odwet ze strony Huawei oraz jeśli zaczniemy dekonstruować globalne łańcuchy dostaw, jeśli kraje będą pytać, czy mogą polegać na produktach i usługach za granicą, to wtedy będziemy mieli o wiele więcej niepewności i znacznie bardziej niepokojące środowisko dla biznesu" - powiedział Simon Webber, menedżer portfolio w Schroders.

"Niektórzy inwestorzy na rynku będą nadal żyć nadzieją na zakończenie wojny handlowej na zbliżającym się szczycie G20. (...) Jednakże wygląda na to, że trwający konflikt USA-Chiny będzie długotrwały, a jego potencjalnie negatywny wpływ na różne gospodarki staje się problemem" - powiedział Masahiro Ichikawa, starszy strateg w Sumitomo Mitsui DS Asset Management.

Cierpliwe podejście do wszelkich zmian w stanowisku dotyczącym polityki monetarnej będzie właściwe przez pewien czas - wynika z protokołu z ostatniego posiedzenia Rezerwy Federalnej. W dokumencie wskazano, że niedawny spadek inflacji prawdopodobnie był przejściowy.

"Członkowie FOMC uważają, że cierpliwe podejście do określania przyszłych dostosowań zakresu docelowego dla stopy funduszy federalnych prawdopodobnie pozostanie właściwe przez pewien czas, szczególnie w warunkach umiarkowanego wzrostu gospodarczego i wyciszonej presji inflacyjnej, nawet jeśli globalne warunki gospodarcze i finansowe nadal będą się poprawiać" - napisano w protokole z posiedzenia FOMC, które odbyło się w dniach 30 kwietnia - 1 maja.

Decyzja ws. stóp procentowych była jednogłośna i zgodna z oczekiwaniami rynkowymi.

"Wielu uczestników posiedzenia postrzega niedawne obniżenie się inflacji jako +prawdopodobnie przejściowe+. Cierpliwe podejście do zmian stanowiska ws. polityki monetarnej prawdopodobnie będzie zgodne z trwałą ekspansją aktywności gospodarczej, silną kondycją rynku pracy i inflacją w pobliżu symetrycznego 2-proc. celu" - wynika z minutek.

Według członków FOMC „ryzyka i niepewności, które wpływały na ocenę perspektyw dla wzrostu wcześniej w tym roku uległy złagodzeniu”. Wśród takich czynników ryzyka wymieniono m.in. konflikty handlowe i brexit.

„Mimo to, wiele źródeł dla niepewności nadal oddziałuje. W świetle globalnych zmian w otoczeniu gospodarczym i finansowym, a także przy ograniczonej presji inflacyjnej, uczestnicy posiedzenia zgodzili się, że cierpliwe podejście do określenia przyszłych korekt docelowego zakresu stopy funduszy federalnych będzie właściwe" - napisano w protokole.

Akcje Qualcomm spadały 11 proc., po tym jak w środowym wyroku sąd federalny USA orzekł, że Qualcomm bezprawnie ograniczał konkurencję na rynku chipów do smartfonów i wykorzystał swoją dominującą pozycję na rynku do pobierania zawyżonych opłat licencyjnych.

Apple tracił 1 proc. - analitycy Goldman Sachs wskazują, że przychody producenta iPhone'a spadną o prawie 30 proc., jeśli Chińczycy zdecydują się na zakończenie współpracy gospodarczej z Apple, w odpowiedzi na restrykcje Białego Domu wobec Huawei. Goldman Sachs obniżył cenę docelową dla akcji koncernu z Cupertino do 178 USD z 184 USD.

Notowania Target rosły 10 proc. - firma podała w raporcie, że skorygowany zysk na akcję wyniósł w pierwszym kwartale 1,53 USD, o 10 centów powyżej oczekiwań.

Walory Lowe's spadały 11 proc., ponieważ zysk na akcję w pierwszym kwartale był o 11 centów gorszy od oczekiwań.

W dół ok. 1 proc. szły akcje Boeing - chińskie media podają w środę, że dwie państwowe linie lotnicze Chin będą domagać się od Boeinga odszkodowań za uziemienie samolotów 737 MAX po katastrofach w Etiopii i Indonezji.

Ponad 30 proc. rósł kurs akcji szwedzkiej firmy kosmetycznej Oriflame po informacji o otrzymaniu oferty o wartości 1,3 mld USD od rodziny Jochnick na wykup akcji spółki. Rodzina, która założyła Oriflame w latach 60 XX-tego wieku, chce też wycofać akcje spółki z obrotu giełdowego.

Walory producenta chipów ASML Holding NV taniały prawie 1 proc. w reakcji na problemy chińskich spółek technologicznych związane z "czarną listą" USA.

Marks & Spencer Group tracił 9 proc. po publikacji danych finansowych.

W Europie na zamknięciu indeks Euro Stoxx 50 wzrósł 0,01 proc., niemiecki DAX wzrósł o 0,21 proc., brytyjski FTSE 100 zyskał 0,07 proc., a francuski CAC 40 zniżkował 0,12 proc.

Przewodniczący Partii Pracy Jeremy Corbyn zapowiedział, że labourzyści nie poprą nowych propozycji premier Theresy May ws. brexitu, twierdząc, że są to stare pomysły w nowym opakowaniu.

Z kolei partyjny kolega premier May Boris Johnson, jeden z kandydatów do zastąpienia jej na stanowisku, stwierdził, że na pewno nie poprze propozycji premier. Media donoszą, że pro-brexitowi torysi szukają sposobu na zmianę reguł partyjnych, by móc zagłosować nad możliwością odwołania premier May ze stanowiska. Obecne reguły przewidują, że przywództwo premiera może być poddane próbie dopiero 12 miesięcy od ostatniego wniosku o odwołanie. May obroniła się przed tym w grudniu.

Podczas wtorkowego przemówienia w Londynie premier Theresa May zapowiedziała m.in., że da parlamentarzystom możliwość głosowania nad wnioskiem o rozpisanie drugiego referendum ws. brexitu. Przeprowadzenie głosowania ws. drugiego referendum byłoby uzależnione od przyjęcia umowy ws. brexitu przez Izbę Gmin.

Premier Theresa May oceniła, że to "ostatnia szansa" na parlamentarny, międzypartyjny konsensus ws. brexitu. Nowa propozycja zawiera łącznie 10 ustępstw, które były postulowane w ostatnich miesiącach przez krytyków dotychczasowych ram prawnych w sprawie brexitu, zarówno po stronie rządzącej Partii Konserwatywnej, jak i opozycyjnej Partii Pracy.

„Autorytet premier May jest tak osłabiony, że jej najnowsza próba rozwiązania kwestii brexitu najprawdopodobniej się nie powiedzie. Zamiast tego jej propozycja może pogłębić konflikty w Parlamencie, które doprowadziły do impasu Brexit” – powiedział Kallum Pickering, starszy ekonomista w Berenberg Bank.

W czwartek w Wielkiej Brytanii odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego. Według ostatnich sondaży na największe poparcie może liczyć Partia Brexitu Nigela Farage'a z 37 proc. głosów, podczas gdy konserwatyści mogą liczyć tylko na 7 proc. (PAP Biznes)

kkr/ pr/