Dziennikarz „GW”: Pielgrzymka na Giewont w burzę z politykami PiS. „Wszyscy za ręce”


Dziennikarz „GW”: Pielgrzymka na Giewont w burzę z politykami PiS. „Wszyscy za ręce”

Dziennikarz i publicysta Ziemowit Szczerek, który pisał m.in. dla „Polityki” i „Gazety Wyborczej” zamieścił „żartobliwy” wpis na Facebooku. We wpisie oznajmił, że śnił o tym, iż abp Marek Jędraszewski zorganizował „pielgrzymkę” na Giewont ze środowiskami m.in. polityków PiS, Rodziną Radia Maryja. „Podczas burzy z piorunami (…) wszyscy mają trzymać się za ręce” – napisał.

Dziennikarze pytają o krzyż na Giewoncie. Hartman: Usunąć! Nadal zabija!

W czwartek nad Tatrami przeszła burza, w wyniku której zginęły cztery osoby, a poszkodowanych zostało ponad 150 turystów. Część z nich przebywała w...

zobacz więcej

Podczas czwartkowej burzy w Tatrach zostało poszkodowanych ponad 140 turystów przebywających w okolicach Giewontu i Czerwonych Wierchów. Gwałtowne wyładowania atmosferyczne spowodowały śmierć czterech osób, w tym dwojga dzieci.

Odnosząc się do tej tragedii, która była największą tego typu w ostatnich latach w polskich górach, Szczerek napisał na Facebooku, że śnił o tym, że abp od tęczowej zarazy, wezwał do postawienia na Giewoncie „lasu krzyży metalowych”.

Dalej napisał, że w swoim „śnie” abp Marek Jędraszewski wezwał „do zorganizowania tam masowej pielgrzymki Rodziny Radia Maryja, Klubów Gazety Polskiej, polityków Prawa i Sprawiedliwości i Konfederacji a także Młodzieży Wszechpolskiej, Organizacji Narodowo-Radykalnej i innych zrzeszeń tego typu”.

„Ogłosił, że pielgrzymka ma się odbyć podczas burzy z piorunami, żeby udowodnić, że Jezus kocha Polskę i nie skrzywdzi swoich owieczek. I że wszyscy mają się trzymać za ręce” – napisał dziennikarz.

W komentarzu pod swoim wpisem Szczerek napisał: „może dzisiaj?”. Zamieścił też aktualną prognozę pogody, która przewiduje, iż w niedzielę w górach będą burze.


W rozmowie z RMF FM turysta, który przeżył tragedię, jaka rozegrała się w czwartek w Tatrach opowiedział o drastycznych chwilach w górach. – Obraz tego wszystkiego, co zobaczyłem, to była jakaś masakra. Wszędzie leżały ciała. Pierwsze co zobaczyłem, to żółty trykot osłaniający przed deszczem takiej pani, która spadła z góry gdzieś na skały. Płacz dzieci, krzyk o pomoc. Widziałem, że wszyscy, którzy trzymali się łańcuchów zostali porozrzucani, po kilka metrów na boki. Ojciec trzymał chłopca całego poranionego i krzyczał o pomoc – mówił.

image

źródło: