Dziennikarz zakpił, prezes sądu ruszył do ataku. "Może czas wrócić do krojenia arbuzów"


Dziennikarz zakpił, prezes sądu ruszył do ataku. "Może czas wrócić do krojenia arbuzów"

Maciej Nawacki, członek nowej Krajowej Rady Sądownictwa, a także prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie, niedawno zawiesił sędziego Pawła Juszczyszyna. Juszczyszyn to nikt inny, jak sędzia, który domagał się ujawnienia list poparcia sędziów właśnie do nowej KRS. Co więcej, Nawacki to też autor "blokady" wobec ujawniania tych list - to on zgłosił do UODO skargę na upublicznienie ich.

Zresztą Nawacki sam przyznał się do tego, że podpisał się... pod listą poparcia dla swojej kandydatury. - Byłoby dziwne, gdybym tego nie zrobił - przekonywał.

>>> Jak przyjmowano kandydatów do KRS w nowym Sejmie? Przypominamy słynne "anulowanie":

Dziennikarz pokpiwa, prezes sądu: Może czas wrócić do krojenia arbuzów

Temat neo-KRS, niezawisłości tego gremium, powrócił ostatnio za sprawą wyroków TSUE i Sądu Najwyższego. Ten wyrok SN kwestionował Nawacki, a do jego komentarza odniósł się dziennikarz "Dziennika Gazety Prawnej" Patryk Słowik, zajmujący się przede wszystkim sprawami wymiaru sprawiedliwości.

Pan sędzia zapomina, że wypowiada się o innych sędziach. Gdyby nie znał rzeczników dyscyplinarnych, już by wszczynano wobec niego postępowanie

- zakpił Słowik, wskazując na modne w ostatnim czasie postępowania dyscyplinarne wobec sędziów, którzy otwarcie krytykowali niektóre z decyzji wymiaru sprawiedliwości. Na Twitterze odpowiedział mu na to sędzia Maciej Nawacki, w mało eleganckim tonie:

Pan dziennikarz zapomina, że każdy wyrok może podlegać krytyce, także błędny wyrok Sądu Najwyższego. Może czas wrócić do krojenia arbuzów.

Słowik odpowiada Nawackiemu: Nie miałem protektora, który by mnie wciągał

Patryk Słowik nie pozostał dłużny, stwierdzając, że zupełnie nie wstydzi się tego, że będąc w liceum dorabiał właśnie w ten sposób - krojąc arbuzy. Dodał za to, wytykając Nawackiemu błyskawiczną karierę w wymiarze sprawiedliwości od kiedy do władzy doszło PiS:

Na wszystko sobie zapracowałem. Bardzo ubolewam, ale nie miałem żadnego protektora, który by mnie wciągał do konstytucyjnych organów.

Później Słowik zatweetował jeszcze raz, pisząc, że "za odzywkę się nie gniewa, ale uważa, że pracującymi ludźmi nie należy pogardzać".

Mam jednocześnie w sobie pokłady wiary - ot, taka naiwność - że pan sędzia Nawacki nie uważa ludzi pracujących w sklepach za małe pieniądze za gorszych od siebie, kolegów sędziów czy dziennikarzy

- skwitował dziennikarz "DGP".