Kacper ledwo przeżył atak sepsy, którą wywołały menigokoki. "Wyglądał, jakby ktoś go pobił kijem bejsbolowym"


Kacper ledwo przeżył atak sepsy, którą wywołały menigokoki. "Wyglądał, jakby ktoś go pobił kijem bejsbolowym"

Fundacja Instytutu Matki i Dziecka opublikowała na swoim kanale na YouTubie film o chłopcu, który przeżył atak sepsy meningokokowej. Po trudnych doświadczeniach jego mama zdecydowała się ostrzec innych rodziców. Film jest częścią kampanii "Wyprzedź meningokoki", która promuje szczepienia profilaktyczne.

"Z minuty na minutę jest ich coraz więcej"

Atak nastąpił, gdy Kacper miał 11 miesięcy. Początkowo rodzice chłopca nie wiedzieli, co mu dolega. Był marudny, dostał gorączki, nie chciał jeść, miał bardzo zimne dłonie. Następne dnia rano mama Kacpra zauważyła na jego ciele pojedyncze plamki. - Było widać, jak z minuty na minutę jest ich coraz więcej - opowiada.

Kacper oddychał znacznie szybciej, a jego usta były coraz bardziej sine. Rodzice wezwali więc karetkę.

Najbliższe godziny są decydujące

Zaraz po przybyciu do szpitala Kacper otrzymał odpowiedni antybiotyk i został umieszczony w izolatce. Po półtorej godziny niepewności rodzice chłopca dowiedzieli się, że to sepsa meningokokowa. Nie mieli wówczas pewności, czy ich dziecko przeżyje. Lekarze podkreślali, że najbliższe godziny będą decydujące.

Gdy po jakimś czasie zostali na moment wpuszczeni do sali, w której przebywał chłopiec, nie mogli uwierzyć, że to ich syn. - Kacper wyglądał, jakby ktoś go pobił kijem bejsbolowym, był tak spuchnięty - opowiada jego mama.

"W tym momencie obydwaj nasi synowie są zaszczepieni"

Stan Kacpra był bardzo poważny. Groziła mu amputacja dłoni. Dzięki odpowiednim działaniom, lekarzom udało się jednak tego uniknąć. Kacper spędził w szpitalu kilka tygodni. Nadal trwa jego rehabilitacja.

- Był okres, kiedy mieliśmy do siebie pretensje, że nie zaszczepiliśmy dzieci. Może gdyby Kacper był zaszczepiony, to przeszedłby to łagodniej? W tym momencie obydwaj nasi synowie są zaszczepieni przeciwko meningokokom i pneumokokom - opowiada mama Kacpra. 


Meningokoki - co to za bakterie?

Meningokoki to bakterie, które występują w jamie nosowo-gardłowej. Przenoszą się najczęściej drogą kropelkową. Mimo że bakterie te atakują dosyć rzadko, nie powinniśmy lekceważyć tego zagrożenia.

Meningokoki w ekspresowym wręcz tempie przedostają się do krwi. To z kolei prowadzi do inwazyjnej choroby meningokokowej, która ma postać zapalenia opon mózgowych lub sepsy (posocznicy).

W przypadku sepsy wielu chorych umiera w ciągu dobry od pojawienia się początkowych objawów. Są one dosyć niecharakterystyczne - to m.in. gorączka, bóle mięśni i głowy, ogólne osłabienie organizmu. Po ośmiu godzinach mogą pojawić się także wymioty, nudności, bóle nóg i charakterystyczne plamki na ciele.


W rozmowie z nami dr Paweł Grzesiowski zauważa, że dużym problem nadal stanowi brak wiedzy na ten temat wśród rodziców. O problemie przypomina się zazwyczaj w przypadkach śmierci dzieci z powodu sepsy. - Gdy w mediach huczy od informacji o sepsie meningokokowej, na chwilę wzrasta zainteresowanie szczepieniami, ale zaraz potem temat cichnie i liczba szczepień znowu spada - zauważa lekarz.

Szczepienia nadal płatne

W Polsce każdego roku odnotowuje się około 300-500 przypadków inwazyjnej choroby meningokokowej. Szczepienia są nadal płatne, co zniechęca wiele osób do ich wykonania. Od 2017 obowiązują natomiast bezpłatne szczepienia przeciwko pneumokokom dla wszystkich noworodków. Przedtem znajdowały się one na liście szczepień zalecanych.

Najczęstsze choroby kobiet w ciąży