Kaczyński o planach opozycji: Nadzieja umiera ostatnia


Kaczyński o planach opozycji: Nadzieja umiera ostatnia


Prezes PiS przyznał, że Donald Tusk posiada pewne "talenty w sferze retorycznej", ale żaden polityk nie jest cudotwórcą, gdyż decydującą rolę w polityce odgrywa konkretna sytuacja społeczna.



Dopytywany przez Krzysztofa Ziemca, że opozycja wiąże wielkie nadzieje z powrotem Tuska odparł jedynie "nadzieja umiera ostatnia". – W elementach sytuacji społecznej trudno coś znaleźć, co by mogło tą nadzieję jakoś bardziej wspierać, to jest ta nadzieja personalna, ale jeszcze raz powtarzam, nie przecząc, że poszczególni politycy są sprawniejsi, mniej sprawni, mogą działać więcej lub mniej, to jednak decyduje przede wszystkim sytuacja i jest to powiedzenie śp. trenera Górskiego, że gra się tak jak przeciwnik pozwala. Przeciwnik nie będzie pozwalał na zbyt wiele – zapewnił.



Kaczyński podkreślił, że Zjednoczonej Prawicy służy uspokajanie emocji, podczas gdy opozycja chce jak najbardziej zaostrzyć spór polityczny. – Opozycja totalna to jest nowe pojęcia nie tylko w skali krajowej ale i międzynarodowej. Elektoraty obydwu partii, jeśli chodzi o konkretne postulaty, są zbliżone, trzeba więc budować bariery by móc zachować wpływy – podkreślał prezes PiS.


Piątka Kaczyńskiego to pomysł PiS



Podczas dalszej części rozmowy prezes PiS podkreślił, że ogłoszona niedawno "piątka Kaczyńskiego" to pomysł całej partii. – To prawda, że to ja wymyśliłem 500 plus, wymyśliłem wiele innych rzeczy, ale ta piątka powstała gdzie indziej. Uczestniczyłem w rozmowach na ten temat, ale nie przyznaję się do autorstwa – podkreślił polityk.



Na zarzuty Platformy Obywatelskiej, że PiS ukradł ich postulaty, Kaczyński odparł, że PO w przeszłości dążyła do storpedowania projektu 500 plus. – Kiedy PO mówiła o 500 plus od pierwszego dziecka, to raczej chodziło o skompromitowanie tego programu, który powstał i był zrealizowany i w niczego więcej w ówczesnych warunkach nie dało się przeprowadzić. cała sprawa sprowadza się do tego, że potrafimy rządzić i dzisiaj mamy większe możliwości finansowe – tłumaczył w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem.



Na stwierdzenie dziennikarza, że PiS chciał przekupić społeczeństwo odparł, że każde posunięcie prosocjalne można określić mianem przekupstwa. – Nikt im nie zabraniał, żeby społeczeństwo tak "przekupywali". oni nie chcieli, ale przede wszystkim nie potrafili. Byli ciągle w sytuacji deficytu, ciągle ogłaszali oszczędności – kontynuował prezes PiS.