Karczewski: Abp Jędraszewski ma rację, osoby LGBT dużo mówią o tolerancji, a są absolutnie nietolerancyjne


Karczewski: Abp Jędraszewski ma rację, osoby LGBT dużo mówią o tolerancji, a są absolutnie nietolerancyjne


W rozmowie z dziennikarką, marszałek odniósł się do informacji, że Iwona Hartwich (jedna z twarzy protestu niepełnosprawnych w Sejmie) ma kandydować z list Koalicji Obywatelskiej. – Sama mówiła, że to nie jest protest (niepełnosprawnych – red.) polityczny, ale to był protest polityczny, skoro sama startuje w wyborach, angażuje się w działalność polityczną, to najlepszy dowód na to, że ten protest sprzed roku, no miał charakter polityczny, był inspirowany politycznie – powiedział.



Polityk skomentował również fakt, że Grzegorz Schetyna przyjmuje na listy Koalicji Obywatelskiej polityków lewicy. Jego zdaniem tworzy partię socjaldemokratyczną. – Mam swoją hipotezę na ten temat, uważam, że Grzegorz Schetyna chce skupić wokół siebie polityków, którzy będą mu wdzięczni za przyjęcie do partii, do klubu, do drużyny PO, za wejście do parlamentu. Do Parlamentu Europejskiego weszło czworo czy pięcioro polityków lewicy, no przecież gdyby sami startowali, w życiu by nie weszli, no więc on wprowadził polityków lewicy i chyba chce budować wokół siebie taką partię socjaldemokratyczną. Zawsze powtarzał, że to jest centrum, że to jest partia środka, ale teraz coraz wyraźniej widać, że to jest partia coraz bardziej lewicowa – wskazał.



– Już się gubię w tych koalicjach, jaka będzie kolejna koalicja? Zabrakło tego, o czym ja już mówiłem, partia powinna się skupić na swojej działalności, powinna przyciągać do siebie coraz więcej polityków czy osób, które chcą się zajmować polityką, ale ja odczuwam, że PO, jak również PSL, błądzi i tak poszukuje polityków z lewej strony, na prawą stronę – dodał Karczewski.



Zdaniem marszałka Senatu, PSL nie idzie własną drogą, jak mówi Władysław Kosiniak-Kamysz. – Nie tak bardzo własną drogą, bo jak słyszę, że pan Roman Giertych ma startować z list PSL, to nie jest własna droga, można powiedzieć, że najbardziej obrotowy polityk w Polsce poszedł do najbardziej obrotowej partii w Polsce, więc no chyba nic dobrego z tego nie będzie, ani dla jednej, ani dla drugiej strony – stwierdził marszałek Senatu.



Karczewski uważa też, że to może być "bardzo brutalna" kampania. – Zobaczymy jak będzie wyglądała ta kampania, choć nie spodziewam się, żeby była delikatna. Bardzo wielu obserwatorów politycznych mówi, że może być bardzo brutalna, my jesteśmy na wszystko przygotowani, nawet na takie ataki. My na pewno nie będziemy nikogo brutalnie atakować, bo to nie jest w naszym stylu – dodał polityk.



Zapytany o ewentualnych koalicjantów PiS, Karczewski stwierdził: „Mamy koalicjantów, mamy Solidarną Polskę, mamy Porozumienie, z nimi współpracujemy, ta współpraca układa się bardzo dobrze, ułożyliśmy listy bardzo szybko, dogadaliśmy się w przeciwieństwie do naszych oponentów, do naszych przeciwników politycznych, którzy sobie w żaden sposób nie mogą z tym poradzić. Obrażają się, wychodzą z koalicji. (...) My jesteśmy pierwszą partią, która zrealizowała tak naprawdę program, który zapowiadała w całości”.



Marszałek skomentował również przejście Tomasza Rzymkowskiego do PiS. – Obserwowałem wypowiedzi i drogę polityczną pana posła i jest to poseł bardzo odpowiedzialny i stonowany, pasujący do naszej formacji politycznej. (...) Będzie na naszych listach, jeśli nic jeszcze się nie wydarzy, prawda? Ale nie sądzę – powiedział.



Zapytany, ilu w sumie posłów Kukiz'15 przejdzie do PiS, odpowiedział: „Niewielu, pani redaktor, my mamy swoich członków partii, działaczy i naszych sympatyków, z którymi współpracujemy od wielu, wielu lat, więc tutaj poszukiwanie, takie sztuczne poszukiwanie twarzy, które w jakiś sposób by nam pomogły, zwiększyłyby atrakcyjność naszej partii dla wyborców, nie oszukujmy się, my pracowaliśmy, mamy tę grupę, tak jak pani premier Beata Szydło bardzo często powtarzała, biało-czerwoną drużynę i tej biało-czerwonej drużyny nie trzeba wymieniać, ani nie trzeba dokonywać zmiany".



Karczewski „radosny pochód" i "wspólne świętowanie", które władze Gdańska zapowiadały na obchody rocznicy wybuchu II Wojny Światowej nazwał "pomysłem nie z tej ziemi", świadczącym o "braku jakiejkolwiek wyobraźni". – To było jakieś zupełnie irracjonalne posunięcie. Pomysły nie z tej ziemi zupełnie. No przecież powinniśmy obchodzić i powinniśmy pamiętać o tej dacie. Data 1. sierpnia i później data 1. września, no przecież nie wyobrażamy sobie, żeby w Warszawie były pikniki, radość, śpiew, taniec, no przecież to jest zupełnie niemożliwe. (...) To ma być moment, kiedy powinniśmy być pełni zadumy, refleksji, modlitwy i te wzruszenia przekazywać młodemu pokoleniu – podsumował.