Korekta, nie rewolucja. I ludzie sprawdzeni w boju


Korekta, nie rewolucja. I ludzie sprawdzeni w boju


Trzon rządu się nie zmienił. Nic dziwnego. Prawo i Sprawiedliwość obiecywało w kampanii kontynuację "dobrej zmiany". I m.in. za to otrzymało ponad osiem milionów głosów. Nowy gabinet premiera Mateusza Morawieckiego sprawia także wrażenie nieco bardziej autorskiego, a może i miejscami eksperymentalnego.



Większość nowych ministrów to osoby, które sprawdziły się już w rządzie lub administracji. Tak jest choćby z Marleną Maląg, która kierowała PFRON, a wcześniej była wicewojewodą wielkopolskim. Jak pisaliśmy już dzisiaj na DoRzeczy.pl, zostanie ona szefem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Marlena Maląg była też zastępcą prezydenta Ostrowa Wielkopolskiego (2012–2014), wicestarostą ostrowskim (2015–2016). Do Sejmu kandydowała z okręgu kaliskiego. Zdobyła 25 695 głosów. Mało kto zresztą wie, że Mateusz Morawiecki był gorącym orędownikiem powołania Maląg na szefa PFRON. Teraz znalazła się w jego rządzie. Z kolei Michał Kurtyka był dobrze oceniony jako prezydent COP24 w Katowicach. Wielu komentatorów wskazywało go jako jasny punkt Zjednoczonej Prawicy, który mimo wszystko był raczej szerzej nieznany Polakom. Teraz ma szansę to zmienić.



W nowym rządzie pojawiło się też wiele osób, które współpracowały z premierem Mateuszem Morawieckim. To przykład nowego ministra finansów Tadeusza Kościńskiego i nowej minister zarządzania funduszami unijnymi Małgorzaty Jarosińskiej-Jedynak. To sprawdzeni fachowcy, którzy doskonale znają się z szefem rządu. Premier zna ich zalety oraz wie, czego się może spodziewać. Zwłaszcza, że na konferencji prasowej była mowa o nadchodzącym spowolnieniu gospodarczym. W związku z tym nie dziwi, że premier chce mieć w gospodarce pewnych ludzi.



Nowy skład rządu ma też podnieść jego sprawność. Już wcześniej "Rzeczpospolita" pisała o tym, że ma się wzmocnić Kancelaria Premiera. Tak jest w istocie. Nawet powierzchowna analiza wskazuje, że wzmocni się na pewno centrum decyzyjne (choćby poprzez dołączone sprawy europejskie). Zmiany strukturalne mają z jednej strony usprawnić prace rządu, ale z drugiej skończyć z "Polską resortową", która mimo wszystko czasami dawała o sobie znać. Warto dodać, że kilka kluczowych resortów rozwojowych jest w rękach osób, które nie są czynnymi politykami. To może być szansa na usprawnienie prac ministerstw. Szansę trzeba jednak jeszcze wykorzystać.



Kilka słów trzeba też napisać o ekologii. Już po konferencji widać, że ważnym elementem działań nowego gabinetu będzie klimat i transformacja energetyczna. Co prawda Mateusz Morawiecki wspominał o tym w kampanii, ale to docenienie pola, które staje się coraz ważniejsze. I to zarówno dla Polaków, jak i w polityce europejskiej. Czy w związku z tym będziemy świadkami "konserwatywnej" polityki ekologicznej? Niewykluczone. Do tej pory na tym polu dość pewnie czuła się lewica, która uczyniła z niego pałkę do okładania.



Wszystko wyjaśni się jednak podczas exposé premiera, który nakreśli priorytety swojego gabinetu. Wiele wskazuje na to, że Zjednoczoną Prawicę czeka trudniejsza kadencja, niż poprzednia. Zapewne podobnie sprawę widzi Mateusz Morawiecki, który postawił na sprawdzonych i lojalnych ludzi. Efekty ich pracy będzie teraz śledzić cała Polska.