Król lew - recenzje już w sieci. Krytycy podzieleni



Król lew to nowa wersja animacji pod tym samym tytułem. Produkcja nazywana jest przez niektórych wersją aktorską, jednak w filmie zobaczymy po prostu wygenerowane komputerowo zwierzęta, w które na planie wcielali się aktorzy w technice motion-capture. Od samego początku film jest zapowiadany jako prawdziwa rewolucja wizualna - technologia wykorzystana w filmie ma być tak przełomowa, że wszystko będzie wyglądać w pełni realistycznie.


Do premiery pozostał już tylko tydzień, a tymczasem do sieci spłynęły już pierwsze recenzje. W momencie pisania tego newsa, Król lew notuje zgniłe 56% w serwisie Rotten Tomatoes (przy łącznej liczbie 73 recenzji, z których pozytywne i negatywne stanowią niemalże po połowie). Okazuje się, że produkcja nie spełnia oczekiwań, jakie z nią wiązano - choć nikt nie odmawia jej niesamowitego poziomu realizmu (obraz momentami ma przypominać film przyrodniczy i trudno dać wiarę, że to efekt komputerowy), pojawiają się głosy, że to jedyne, to ten film tak naprawdę może widzom zaoferować. Momentami całość sprawia wrażenie, jakby Disney chciał przede wszystkim pochwalić się świetnym CGI, zupełnie zapominając, że trzeba też położyć jakiś nacisk na samą historię. A bohaterowie, choć wyglądają realistycznie, nie mają w sobie żadnego życia, sprawiając wrażenie pustych i wypranych z emocji. W filmie wszystko sprawia wrażenie wykalkulowanego, a seans na żadnym etapie nie oferuje niespodzianek fabularnych - zdaniem wielu, wyraźnie czuć, że jest to tylko i wyłącznie "skok na kasę", bowiem historia nie oferuje absolutnie nic, czego już byśmy nie znali. Jeden z recenzentów skwitował to wszystko ciekawym zdaniem: "To opowieść o cudach technologicznych i kompletnej obojętności twórczej".


Sama historia jest w zasadzie kopią 1:1 animowanego pierwowzoru. Ci, którzy darzyli animację z lat 90. specjalnym uczuciem, podkreślają, że seans może wywołać bardzo miłe i nostalgiczne uczucia - to gratka dla wszystkich fanów i tych, którzy wychowali się na oryginalnym filmie Disneya. Nawet ci spośród recenzentów, którzy chwalą produkcję i przyznają jej dobre noty, podkreślają, że nowy film nie przebija pierwowzoru, a raczej jest jego ciekawą alternatywą. Co ciekawe, wielokrotnie słychać także głosy mówiące o tym, że w żadnym momencie nie czuć, by ten remake był niezbędny dla historii kina - mimo to jednak seans upływa całkiem przyjemnie (a przynajmniej zdaniem entuzjastów - krytycy wskazują, że produkcja wyleci nam z głowy w tym samym momencie, w którym zapalą się światła na sali kinowej).


Słowem podsumowania: wygląda więc na to, że choć Król lew zachwyca wizualnie i może wzbudzić miłe wspomnienia w tych, którzy znają tę historię od dziecka, tak naprawdę mamy tu do czynienia z kolejnym niepotrzebnym remakiem, który nie pozostawi po sobie żadnych szczególnych emocji, a jedynie nada się na niezobowiązujący seans.



Zobacz także:

Król lew - premiera w kinach odbędzie się 19 lipca.


Źródło: rottentomatoes.com / zdjęcie główne: Disney