Kurs franka coraz bliżej 4 zł. Inwestorzy szukają bezpiecznej przystani


Powody umocnienia franka
szwajcarskiego są wręcz podręcznikowe. Na światowych rynkach panuje coraz
większy niepokój, przez co inwestorzy uciekają do bezpiecznej przystani.


Na początku nowego tygodnia
kurs franka szwajcarskiego wynosi już niemal 3,96 zł. Nic więc dziwnego, że osobom
spłacającym kredyt we frankach znów zagląda w oczy widmo helweckiej waluty po ponad 4 zł.
Jeżeli tak się stanie, wówczas będzie to pierwsza tego typu sytuacja od marca
2017 r.


Kliknij, aby przejść do notowań

Jak wyraźnie widać na
wykresie rajd franka znacząco przyspieszył w ostatnich tygodniach. Dość
powiedzieć, że jeszcze na początku lipca CHF kosztował 3,80 zł, zaś zaledwie tydzień
temu było o 10 groszy tańszy niż obecnie.


Z globalnej perspektywy umocnienie
franka szwajcarskiego analizuje się głównie w jego relacji do euro. Kurs
EUR/CHF znajduje się obecnie poniżej 1,09 CHF. Jest to najniższy poziom od
dwóch lat. Tymczasem zdaniem komentatorów, już poziom 1,10 CHF jest dla
Szwajcarskiego Banku Narodowego barierą, po przekroczeniu której w grę wchodzić
zaczynają interwencje mające na celu osłabienie waluty.


Kliknij, aby przejść do notowań

SNB znalazł się pod presją
umocnienia franka ze względu na wzrost niepewności na światowych rynkach. Tarcia
na linii USA-Chiny, widmo „twardego Brexitu”, globalne spowolnienie w sektorze
przemysłowym, powrót łagodnej polityki głównych banków centralnych – wszystko
to sprawia, że inwestorzy chętnie inwestują w aktywa frankowe, wciąż uchodzące
za jedne z najbezpieczniejszych na świecie.


Wracając do polskiej
perspektywy, warto także podkreślić, że sam złoty nie wysyła sygnałów pozwalających
na formułowanie opinii o jego odporności na ruchy na światowych rynkach.
Przeciwnie, więcej płacimy nie tylko za franka, lecz także za euro (już 4,31 zł,
najwięcej od lutego) oraz dolara amerykańskiego (blisko 3,88 to najwięcej od 2
lat).

Być może sytuacja wyglądałaby
inaczej, gdyby Rada Polityki Pieniężnej przychylniejszym okiem patrzyła na
perspektywę podwyżek stóp procentowych, zaś rząd chętniej realizował zalecenia
agencji ratingowych, rekomendujących Polsce m.in. ograniczanie deficytów. Na
obie te kwestie póki co liczyć nie można. Dodatkowo, nasz kraj zaliczany jest przez inwestorów do grona rynków rozwijających się, wokół których panuje nienajlepszy klimat - jak podaje Bloomberg, indeks walut MSCI Emerging Markets Currency Index w ubiegłym tygodniu zniżkował najmocniej od maja 2018 r.



Obszerną analizę ostatniego
umocnienia franka oraz działań, które może podjąć SNB, aby pośrednio ulżyć
także polskim frankowcom znajdziesz w artykule: „Frank
najdroższy od 2 lat. Ale widać już światełko w tunelu”.

MZ

Źródło: