LGP w skokach. Dawid Kubacki drugi w konkursie indywidualnym w Wiśle


LGP w skokach. Dawid Kubacki drugi w konkursie indywidualnym w Wiśle

Dawid Kubacki zajął drugie miejsce w konkursie indywidualnym letniej Grand Prix w Wiśle. Po pierwszej serii był tuż za podium. Wygrał Timi Zajc.

Wideo


Skoki. Trener Doleżal po wygranej polskiej drużyny w Wiśle. Wideo INTERIA.TV

W sobotę "Biało-Czerwoni" imponująco rozpoczęli sezon letni, zdecydowanie wygrywając konkurs drużynowy, będący jednocześnie debiutem nowego trenera Polaków Michala Doleżala.


W niedzielę wczesnym popołudniem w Wiśle zaczęło potężnie padać, nadeszły burze. Pojawiły się obawy o rozegranie drugiego konkursu. Ostatecznie pogoda na tyle się poprawiła, że zdecydowano się przeprowadzić zawody.

W pierwszej serii z Polaków błysnął Kubacki, który po skoku na 128 m zajmował czwarte miejsce. Prowadził Timi Zajc (133,5 m) przed Rosjaninem Jewgienijem Klimowem (135 m) i Niemcem Markusem Eisenbichlerem (129,5  m).


Dziewiąty był Piotr Żyła (127 m), 11. - Aleksander Zniszczoł (128 m), a 14. - Kamil Stoch (124,5 m). Do drugiej serii awansowali jeszcze: Maciej Kot (122,5 m), Andrzej Stękała (124 m), Klemens Murańka (122 m) i Jakub Wolny (120 m). Odpadli: Paweł Wąsek (123 m), Tomasz Pilch (116 m) i Kacper Juroszek (116,5 m).


Pierwszą serię konkursową otwierała grupa pięciu polskich skoczków spoza kadry A. Jako pierwszy skakał młody Kacper Juroszek, który wylądował na 116,5 m. Drugi z naszych 18-latków Tomasz Pilch skoczył o pół metra bliżej. Bardziej doświadczony od poprzedników Klemens Murańka doleciał do 122 m i objął prowadzenie. Szybko jednak wyprzedził go, nieźle skaczący w Wiśle, Andrzej Stękała skokiem na 124 m.


Aleksander Zniszczoł potwierdził bardzo dobrą formę z piątku i soboty. Efektowny lot na 128 m pozwolił mu wskoczyć na pierwsze miejsce i spokojnie myśleć o serii finałowej. Z numerem 14 na belce startowej pojawił się Paweł Wąsek i po chwili pofrunął na 123 m.


Zniszczoła zmienił na prowadzeniu Tilen Bartol, wyprzedzając Polaka o 3,5 pkt. Słoweniec popisał się lotem na 132,5 m. Za moment lepszy od naszego skoczka okazał się też Japończyk Keiichi Sato (129,5 m).


Pierwszym skoczkiem z naszej kadry A był Maciej Kot. Szukający dawnej formy zawodnik skoczył 122,5 m. Chwilę później Kot mógł  już cieszyć się z awansu do finału, podobnie jak wyprzedzający go Zniszczoł. Sztuka ta udała się też Stękale.

Zdjęcie
Dawid Kubacki / 	Grzegorz Momot /PAP
Dawid Kubacki / Grzegorz Momot /PAP

Po skokach 30 zawodników na prowadzeniu wciąż był Bartol przed Sato, a na trzecią pozycję wskoczył Peter Prevc (128 m). Czwarty był Zniszczoł.


Kolejny z Polaków Jakub Wolny doleciał do 120 m i długo musiał czekać na ewentualną kwalifikację. Wcześniej doczekał się jej Murańka.


Tymczasem po 40 skoczkach liderem był niesamowity Jewgienij Klimow. Rosjanin, który wygrał tu zimą, poszybował aż na 135 m. Za moment wyprzedził go jednak rewelacyjnie latający w Wiśle Timi Zajc. Słoweniec skoczył 133,5 m i objął prowadzenie. Niemiec Markus Eisenbichler doleciał  do 129,5 m i wskoczył  na trzecie miejsce.


Dawid Kubacki w pierwszej serii petardy nie odpalił, ale skoczył ładnie na 128 m i zajął miejsce za Eisenbichlerem. Piotr Żyła wylądował na 127 m i nie zbliżył się do czołówki. Nie zrobił tego też Kamil Stoch, który skoczył 124,5 m.


Pierwszą serię zakończył Stefan Kraft. Słynny Austriak skoczył zaledwie 118,5 m i nie zmieścił się w finale, robiąc w nim miejsce czekającemu do końca Wolnemu!


Tymczasem Polak zaczął II serię od skoku na odległość 126 metrów. Skaczący tuż po nim Klemens Murańka wylądował trzy metry bliżej (123 m). Nasi zawodnicy szybko jednak dali się wyprzedzić najpierw Szwajcarowi Killianowi, a za chwilę Czechowi Polaskowi.


Znacznie lepiej spisał się Andrzej Stękała, który poszybował na odległość 129 metrów, o pięć dalej niż w I serii. Mimo krótszego skoku - 126 metrów - przeskoczył go w klasyfikacji Maciej Kot, awansując na drugie miejsce w klasyfikacji. Cieszył się jednak nim bardzo krótko, bo na prowadzenie wyszli trzej Norwegowie - Granerud, Johansson i Tande. 


Wtedy pojawił się Kamil Stoch. Ale nasz mistrz nie może zaliczyć drugiego skoku do udanych. Wręcz przeciwnie. 121,5 m dało mu jedynie siódme miejsce, za Kotem.


Niewiele dalszy skok Aleksandra Zniszczoła (122 m) pozwolił mu za to na wskoczenie na podium, ex-aequo z Robertem Johanssonem. Gdy za chwilę na prowadzenie wyszli Kobayashi i Prevc, na skoczni pojawił się Piotr Żyła. I wytrzymał napięcie (126,5 m), wskakując na pozycję lidera! Polak długo utrzymywał się na 1. miejscu i przetrzymał nawet atak Karla Geigera, który skoczył tyle samo (126,5 m). Wyprzedził go dopiero... Dawid Kubacki, lądując na 131. metrze!


Markus Eisenbichler (129,5 m) przedzielił Polaków na podium. Jewgienij Klimow też nie dał rady Kubackiemu (124,5 m). Timi Zajc skoczył 128,5 m i to on wygrał konkurs.


Z Wisły Waldemar Stelmach