Lublin. Z zazdrości o dziewczynę miał zabić brata. Usiadł na ławie oskarżonych razem z nią


Lublin. Z zazdrości o dziewczynę miał zabić brata. Usiadł na ławie oskarżonych razem z nią

Do zbrodni doszło 13 grudnia 2018 roku na stacji benzynowej w Czemiernikach (woj. lubelskie). Oskarżeni zeznali, że tego dnia pili z ofiarą alkohol. W pewnym momencie między braćmi doszło do awantury. 34-letni Marcin M. podejrzewał, że jego dziewczyna, 27-letnia Kamila F. zdradza go z bratem Markiem. Podczas kłótni zadał mu dwa ciosy nożem - jeden w głowę, a drugi w klatkę piersiową - po czym oddalił się z miejsca zdarzenia wraz ze swoją partnerką. 32-letni Marek M. zmarł w szpitalu - pisze "Gazeta Wyborcza".

>>> Policyjne lasso, które może zastąpić paralizatory

Brat zabił brata. Dziewczyna napastnika miała nakłaniać go do zadania ciosu

W czwartek 5 grudnia ruszył proces w tej spawie. Oskarżony Marcin M. zeznał, że uderzył brata nożem, ale nie chciał go zabić, a jedynie zranić. Podczas składanych wcześniej zeznań stwierdził, że do ataku zachęciła go Kamila F. Mężczyzna zeznał również, że jego partnerka wycierała narzędzie zbrodni w kurtkę, aby zatrzeć ślady krwi, a on sam wrzucił nóż do stawu. Kobieta również usiadła na ławie oskarżonych. Odpowie za zacieranie śladów, nakłanianie do zabójstwa i nie udzielenie pomocy. Zarówno jej, jak i Marcinowi M., grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Mężczyzna oskarżony o zabicie brata jest znany wymiarowi sprawiedliwości - spędził w więzieniu 15 lat za inne zabójstwo. 

Podczas czwartkowego procesu na sali sądowej pojawił się drugi brat Marcina M., Adam. Mężczyzna jest oskarżycielem posiłkowym. - To nie jest moja rodzina, nie jest moim bratem, bo brat na brata nigdy noża nie wyciągnie - powiedział Adam M., którego słowa przywołuje Polsat News