Manchester United jak z piosenki Młynarskiego


Manchester United jak z piosenki Młynarskiego

Wojciech Młynarski śpiewał kiedyś o facetach, którzy prężą mózgów szeregi, bo za wszelką cenę muszą gmerać nawet przy czymś, co jest na oko nie do popsucia... Z tekstem tej mądrej piosenki można zestawić najróżniejsze życiowe przykłady, np. pięć ostatnich lat Manchesteru United, który lekką ręką zburzył dorobek Sir Aleksa Fergusona i jego współpracowników.

Wideo


Zidane zastąpi Mourinho w Manchesterze United? Wideo Eurosport

Ferguson przez 27 lat pracy trenerskiej na Old Trafford stworzył z klubu wizytówkę angielskiej piłki. „Czerwone Diabły” były też, jak przekonują niektórzy angielscy dziennikarze, machiną napędową nowo powstałej Premier League. Jej sukces jest nierozłącznie związany ze znakomitymi osiągnięciami zespołu Fergusona, reklamującemu rozgrywki triumfami w Europie, przede wszystkim słynną potrójną koroną sezonu 1998/1999.


Ferguson przeszedł na emeryturę przeszło pięć lat temu. Pożegnał się oczywiście mistrzostwem Anglii, trzynastym za jego kadencji. Wyrazisty, bezkompromisowy Szkot pozostawił po sobie ogromną spuściznę, wykraczającą poza same sukcesy sportowe. Zbudował tożsamość klubu. Co się więc stało, że w pięć lat po odejściu Fergusona z dawnego Manchesteru United pozostało tylko wspomnienie, a klub ewidentnie szamocze się w poszukiwaniu nowej drogi?

Nie ma już budzącego strach Manchesteru United, groźnego w samych końcówkach spotkań, zdolnego walczyć do ostatniego gwizdka. Nad porażkami na Old Trafford, jak ta z Tottenhamem 0-3, przechodzi powoli do porządku dziennego, bo wtopy zdarzają się zbyt często. Zgadza się tylko rekordowa kasa klubu, zarabiającego coraz większe miliardy, i to pomimo fiaska w Premier League czy Lidze Mistrzów.


Fani zastanawiają się, jak to możliwe, że FC Barcelona, Real Madryt czy Bayern Monachium kontynuują sukcesy od lat, podczas gdy United osuwa się sportowo. Ferguson - pisze agencja Reutera - wypełnił Old Trafford kulturą wygrywania, a składali się na nią przede wszystkim współpracownicy menedżera, realizujący jego sportową wizję na każdym szczeblu klubowej hierarchii. Po odejściu Fergusona stało się tymczasem tak, że wszystkim tym doświadczonym ludziom, rozumiejącym „United way”, pozwolono lekką ręką odejść albo się ich pozbyto.


David Moyes został następcą legendy. Szkot zastąpił Szkota, co miało być gwarantem zachowania klubowego charakteru. Ferguson i młodszy od niego Moyes pochodzili z podobnych środowisk Glasgow, ale nowy trener nie bawił się w sentymenty. Wziął swoją miotłę i wymiótł liczący na dalszą współpracę sztab poprzednika. Nie postawiono na doświadczenie, tylko na zaciąg z liverpoolskiego Evertonu, poprzedniego klubu Moyesa.


Wyparowało więc 14-letnie doświadczenie Mike’a Phelana jako asystenta menedżera. Odeszli szanowani trenerzy bramkarzy Eric Steele i Rene Meulensteen. Tego ostatniego Ferguson zaprosił do współpracy w 2001 roku. Michael Owen, były napastnik Liverpoolu, który ostatnie trzy lata kariery spędzał m.in. w Manchesterze United, był jednym z niewielu ekspertów krytykujących Moyesa w tamtym czasie.


- Zmiana jest zawsze ryzykowana, a United nie miało wyboru po odejściu Sir Aleksa, ale czy naprawdę trzeba było pozbywać się hurtem wszystkich? Zdziwiłem się usłyszawszy, że trzy osoby ze sztabu odeszły. Patrząc wstecz można powiedzieć, że to zachwiało klubową dynamiką bardziej niż odejście Fergusona - mówił cztery lata temu.


Na tym jednak nie poprzestano. Z Old Trafford w 2015 roku pożegnał się też Brian McClair, były mistrz Anglii z United, trener rezerw i kierownik słynnej klubowej akademii. Poprzedni jej kierownik Paul McGuinness, trener drużyny U-18, również pożegnał się z pracą. Ich wspólny wysiłek doprowadził do tego, że 86 zawodników akademii zadebiutowało w pierwszej drużynie, z czego 23 na stałe zadomowiło się w reprezentacji Anglii - wylicza Reuters. Steele i McGuinness są dziś trenerami w Football Association.


A to wciąż nie koniec. Warren Joyce, od 2008 roku trener drugiego zespołu, przestał pracować w 2016 tak samo jak Tony Strudwick, szef wyszkolenia, z ponad dekadą doświadczenia w Manchesterze United. Ten ostatni pracuje dziś w reprezentacji Walii u boku Ryana Giggsa, zresztą znakomitego przed laty skrzydłowego stworzonego przez Fergusona. Giggs mocno liczył na posadę menedżera Man Utd, jednak się jej nie doczekał. Był asystentem zatrudnionego po Moyesie Louisa van Gaala, lecz gdy zwolniono Holendra, klub wybrał Jose Mourinho. Walijczyk nie chciał wobec tego pracować jako asystent.


Po ludziach Van Gaala wraz Mourinho przyszły nowe twarze, a jedyną nawiązującą w sztabie do przeszłości postacią jest zatrudniony niedawno Michael Carrick. Sukcesów jednak jak nie było, tak nie ma. W United bez żadnej refleksji zrezygnowano z najbardziej oddanych, utalentowanych i doświadczonych pracowników pionu sportowego.


Formuła z Mourinho, przebrzmiałym specjalistą od trofeów, zdaje się też już wyczerpywać. Portugalczyk, co widać coraz wyraźniej, zapada prawdopodobnie na syndrom trzeciego sezonu. Widzieliśmy to i w Realu Madryt, i w późniejszym powrocie do Chelsea. Objawia się to wzniecaniem konfliktów na każdym froncie.


I z Madrytu, i z Londynu Mourinho wyjeżdżał skonfliktowany z piłkarzami, z działaczami i z mediami. Odwracała się też od niego część kibiców. Różnica polegała na tym, że w jednym i drugim klubie przed odejściem Portugalczyk zdobywał krajowe mistrzostwo. W Manchesterze United jak na razie poprzestał na wicemistrzostwie.


Po porażce z Tottenhamem klubowe władze z prezesem Edem Woodwardem na czele, nawiasem mówiąc obarczanym przez kibiców za obecny stan rzeczy, wsparły Mourinho i zapowiedziały, że trener ma pełne wsparcie. Doświadczenie jednak uczy, że często zapewnienia takie często mało wspólnego z rzeczywistością. Przeważnie jest zupełnie odwrotnie.


Piotr Kwiatkowski

Zdjęcie
Kibice Manchesteru United są wściekli na wiceprezesa wykonawczego. Wynajęli samolot, aby zaprezentować baner z napisem:
Kibice Manchesteru United są wściekli na wiceprezesa wykonawczego. Wynajęli samolot, aby zaprezentować baner z napisem: "Ed Woodward specjalista od porażek" /Getty Images