Morderstwo 17-letniej Alicji w Rybniku. Ruszył proces


Morderstwo 17-letniej Alicji w Rybniku. Ruszył proces

W środę ruszył proces 22-letniego Adriana P., oskarżonego o zakatowanie 17-latki z Rybnika. Mężczyzna odwołał wcześniejsze zeznania i nie przyznaje się do winy.

Do morderstwa doszło w nocy 3 lutego przy garażach w okolicy ul. Łokietka w Rybniku. Pisaliśmy o tym TUTAJ.

Prokuratura oskarża Adriana P. o zabójstwo nastolatki przez duszenie i uderzanie jej głową o ścianę garażu. Jak wyliczył na sali sądowej prokurator, Alicja miała kilkadziesiąt obrażeń. Zginęła od ran głowy i czaszki, ale miała też złamaną szczękę, kość przy tchawicy. Zdaniem śledczych, broniła się zaciekle, ale mężczyzna był od niej znacznie silniejszy - informuje dziennikzachodni.pl. Po przeczytaniu aktu oskarżenia przez prokuratora, 20-letni Adrian P. powiedział: - Nie zabiłem Alicji F. Zmuszono mnie do zeznań.

Adrian P. złożył wyjaśnienia, ale nie chciał odpowiadać na pytania sądu, prokuratora i oskarżyciela posiłkowego. Powiedział, że w dniu morderstwa była na dyskotece Imperium. Kiedy wychodził, spotkał płaczącą Alicję. Znali się, był bratem jej znajomej. Dziewczyna poprosiła go, aby odprowadził ją na przystanek. Poszli do parku, gdzie trzymali się za ręce i całowali. Potem dotarli na Łokietka. Zdaniem Adriana Alicja powiedziała wtedy, że zostawiła szal koło parku i zapytała, czy wróci z nią po niego. Adrian odmówił. To wszystko, co powiedział w ramach wyjaśnień. Dodał, że wycofuje się z wcześniejszych zeznań, bo "były narzucone przez prokuratora i funkcjonariuszy". Jego zeznanaia ze śledztwa zostały więc odczytane przez sędziego.

Zgodnie z nimi, jeszcze przed wyjściem na dyskotekę Adrian wypił trzy piwa, kilka kolejnych w knajpie, na dyskotece następne, a także wódkę. - Tam popiłem i poćpałem, różne substancje brałem. Cztery, pięć tabletek ekstasy, wciągnąłem kryształ i inne substancje "spidujące" – przeczytał sędzia. W zeznaniach złożonych w śledztwie Adrian przyznał, że doszło do kłótni z Alicją, która zaczęła mu wypominać, że ćpa. - Ona wiedziała, że biorę narkotyki, bo znaliśmy się. Pamiętam, że raz ją uderzyłem z otwartej ręki, przewróciła się, ale wstała w okolicach tych garaży. Popychała mnie, odepchnąłem ją i już nie wstała. Nie wiem, co było dalej, jak ona upadła, to ja się wyłączyłem. Nie ruszała się. Ocknąłem się potem w domu. Więcej nic nie pamiętam – odczytał sędzia.

Oskarżony nie chciał się odnosić do wcześniejszych zeznań, powiedział tylko, że "to nieprawda". Jak ustalili śledczy, w domu uprał ubrania, ale policja zabezpieczyła je i znaleziono na nich plamy krwi należące do ofiary.

Ojciec dziewczyny wykrzyczał do Adriana P.: ty bydlaku, gnojku! - A widział pan, jak zabijałem pana córkę? To czemu mnie pan obraża? - odpowiedział 22-latek.

Adrian P. był już wcześniej karany za rozboje. Ujawniono, że w dzieciństwie miał stwierdzone zaburzenia i był leczony psychiatrycznie. Za zabójstwo grozi mu dożywocie.

Źródło: dziennikzachodni.pl