NBA: Pojedynek gigantów zachodu. Warriors lepsi od Rockets


NBA: Pojedynek gigantów zachodu. Warriors lepsi od Rockets

Koszykarze Golden State Warriors pokonali w niedzielę we własnej hali Houston Rockets 104:100 w pierwszym meczu drugiej rundy fazy play-off ligi NBA. W rywalizacji do czterech zwycięstw obrońcy tytułu prowadzą 1-0.

Zmarł legendarny koszykarz NBA

W wieku 79 lat zmarł John Havlicek, który przez 16 lat kariery w NBA bronił barw Boston Celtics. Ośmiokrotnie zdobył mistrzowski tytuł i jest...

zobacz więcej

W poprzednim sezonie drużyny te spotkały się dopiero w finale Konferencji Zachodniej, a Warriors po niezwykle zaciętej batalii wygrali 4-3.

Niedzielne spotkanie pokazało, że i tym razem emocji nie powinno brakować. Przez jego większość „Wojownicy” mieli niewielką przewagę, którą Teksańczycy regularnie niwelowali. Kluczowy dla losów meczu okazał się rzut Stephena Curry'ego na 25,3 sekundy przed ostatnią syreną, po którym Warriors uciekli z dwóch na pięć punktów.

To jednak nie 31-letni rozgrywający był kluczową postacią Warriors. Curry zdobył 18 punktów, trafiając m.in. tylko trzy z 10 rzutów „za trzy”, a znów brylował Kevin Durant, który zdobył 35 pkt.

Dla Rockets również 35 pkt uzyskał James Harden, ale przy słabej skuteczności z gry – 9/28. 27 pkt dołożył Eric Gordon.

Niespodziewana porażka „Kozłów”


W drugim niedzielnym meczu niespodziewanie przegrali koszykarze Milwaukee Bucks. Najlepsza drużyna sezonu zasadniczego drugą rundę play-off zaczęła od porażki we własnej hali z Boston Celtics 90:112.

Od początku inicjatywa należała do gości, ale Bucks tuż przed przerwą zniwelowali stratę. W trzeciej kwarcie Celtics znów jednak zaczęli budować przewagę, która w szczytowym momencie osiągnęła 26 punktów.

Goście mieli świetną skuteczność rzutów z gry – 54 proc. Do wygranej poprowadził ich Kyrie Irving – 26 pkt i 11 asyst. Dzielnie wspierał go Al Horford - 20 pkt i 11 asyst. 32-letni środkowy wykonał też świetną pracę w obronie, zatrzymując Giannisa Antetokounmpo.

„Skupialiśmy się na tym, aby w każdej akcji Bucks było bardzo ciężko. Myślę, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty” – podkreślił Horford.

Skuteczność Bucks wyniosła zaledwie 34,8 proc., a 24-letni Grek w tym zakresie się nie wyróżnił. Uzyskał 22 pkt, trafiając m.in. siedem z 21 rzutów z gry.

„Giannis jest świetnym zawodnikiem, ale nie można oczekiwać, że będzie perfekcyjny w każdym spotkaniu. Sam dla siebie jest bardzo surowy, więc pozostanie mi objąć go i powiedzieć: znów będziesz wielki” – przyznał trener Bucks Mike Budenholzer.

Kolejne mecze w tych parach odbędą się we wtorek, także w Milwaukee i Oakland.

image

źródło:

image