Nie będzie śledztwa w sprawie budowy Srebrna Tower. Taka jest decyzja prokuratury


Nie będzie śledztwa w sprawie budowy Srebrna Tower. Taka jest decyzja prokuratury

Posłowie Platformy Obywatelskiej Cezary Tomczyk i Marcin Kierwiński poinformowali na konferencji prasowej w Sejmie, że prokuratura okręgowa odmówiła śledztwa w sprawie budowy wieżowców Srebrna Tower, nazywanych też wieżami Kaczyńskiego.

  • Politycy pokazali pismo od prokuratury w tej sprawie datowane na 11 października, był to piątek przed wyborami
  • Prokuratura argumentuje swoją decyzję tym, że nie było znamion czynów zabronionych
  • "Powiedzieć o tej sprawie, że jest bulwersująca, to nic nie powiedzieć" - komentuje poseł PO Cezary Tomczyk

Decyzja prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa dotyczy zarówno zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego Austriaka Geralda Birgfellnera, jak i zawiadomienia Platformy Obywatelskiej.

"Postanowienie wydane w niniejszej sprawie jest naszym zdaniem niesłuszne i zostanie zaskarżone do sądu" - poinformował na Facebooku Roman Giertych, jeden z pełnomocników austriackiego biznesmena.

Warszawska prokuratura okręgowa tłumaczy swoją decyzję tym, że "zgromadzony (...) materiał dowodowy jednoznacznie wykazał, że nie zaszły jakiekolwiek okoliczności wskazujące na uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa oszustwa na szkodę austriackiego biznesmena".

Zdaniem prokuratury, powstały spór między stronami jest sporem o charakterze wyłącznie cywilnoprawnym i może być rozstrzygany tylko na drodze postępowania cywilnego.

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie wież Kaczyńskiego

"Gerald Birgfellner nie przedstawił żadnych dokumentów potwierdzających poniesione przez niego koszty". "Nigdy nie konsultował planowanych wydatków i nigdy wcześniej nie zwrócił się do spółki Srebrna o zwrot poniesionych przez siebie kosztów własnych. Nie przedstawił żadnego rozliczenia i dowodów potwierdzających faktycznie poniesienie takich kosztów" - poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński.

– Można powiedzieć, że tą decyzją Polska prokuratura podpisała się pod pismem, w którym stwierdziła, że nie mamy w Polsce rządów prawa, że wszystkie najważniejsze decyzje zapadają na Nowogrodzkiej. To umorzenie to kpina z państwa prawa – ocenił na konferencji prasowej w Sejmie Marcin Kierwiński, poseł PO.

– To decyzja, która zapadła na dzień przed wyborami. Prokuratura tłumaczy, że odmówiono wszczęcia śledztwa wobec braku znamion czynów zabronionych, ale skąd prokuratura to wie, jeśli nie przesłuchała Jarosława Kaczyńskiego. W tej sprawie nie ma żadnego przypadku, do nas ta decyzja trafia dziś, po wyborach. Opinia publiczna została okłamana przed wyborami – dodawał Cezary Tomczyk.

Afera Srebrna Tower - od czego się zaczęło?

Przypomnijmy: afera wybuchła, gdy pod koniec stycznia "Gazeta Wyborcza" opublikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 roku, m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z austriackim przedsiębiorcą Geraldem Birgfellnerem. Rozmowa dotyczyła planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. Jej właścicielem jest Instytut im. Lecha Kaczyńskiego, czyli fundacja, w radzie której zasiada Jarosław Kaczyński, a oprócz niego także poseł PiS i szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański oraz ksiądz Rafał Sawicz.

Birgfellner, za pośrednictwem swojego adwokata, zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego. Oskarżał go o to, że prezes PiS nie zapłacił za złożone biznesmenowi zlecenie związane z przygotowaniami do inwestycji.

W lutym Birgfellner zeznał przed prokuraturą, że prezes Prawa i Sprawiedliwości nakłaniał go do wręczenia łapówki księdzu, znajdującemu się w radzie fundacji im. Lecha Kaczyńskiego. Austriak miał przekazać księdzu w kopercie 50 tys. zł z własnych pieniędzy.

Zawiadomienie do prokuratury w sprawie Srebrnej złożyła też PO. Ono również dotyczyło możliwości popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego. PO zarzuciła mu m.in. płatną protekcję, powoływanie się na wpływy oraz przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Jak stwierdzili w poniedziałek na konferencji posłowie Tomczyk i Kierwiński, pismo w sprawie zawiadomienia PO, dotyczące odmowy wszczęcia śledztwa, dotarło do nich dopiero dziś, choć decyzja prokuratury jest datowana na 11 października.

W marcu prezes Kaczyński w radiu RMF RM mówił, że śledztwo w jego przekonaniu "sensu nie ma, ale to jest już decyzja prokuratury".

"Ja nie chcę w żadnym wypadku na nią wpływać. (…) Jeśli zostanie wszczęte – oczywiście stawię się w prokuraturze. Przecież jakie mam inne wyjście? Jestem obywatelem jak każdy inny" - deklarował wtedy Kaczyński.

[Artykuł zaktualizowany]

WARTO WIEDZIEĆ: