Nie walczyłem z nienawiści


Nie walczyłem z nienawiści


Hotel Bristol. Wie pani, dlaczego chciałem zatrzymać się właśnie w tym miejscu? Proszę spojrzeć… park Saski. Bawiłem się tam jako dziecko.


Sentymentalny spacer po Warszawie?



To się nie uda. Nogi nie dałyby rady. Możemy popatrzeć stąd na park Saski.


Kiedy patrzy pan na Warszawę, w pamięci odżywa to, co było dawniej?



Kiedyś tak było. Po wkroczeniu Niemców rodzina wyjechała do Lwowa, ale wróciliśmy i trafiliśmy do getta. Z transportu do Treblinki tylko mnie udało się uciec. I znów trafiłem do Warszawy. Do AK, do Kedywu. Dopiero ciężko rannego w powstaniu ewakuowano mnie, wraz z innymi rannymi, do szpitala pod Warszawą. Pierwszy raz po wojnie zobaczyłem ją dopiero w 1988 r. Byłem przerażony. Brudna, szara… To była już inna Warszawa.