Pierwszy szczyt G7 od rozpoczęcia wojny handlowej [KOMENTARZ]


Pierwszy szczyt G7 od rozpoczęcia wojny handlowej [KOMENTARZ]

W sobotę we francuskim Biarritz rozpoczął się szczyt G7. Dokładnie 63 tygodnie wcześniej, podczas spotkania w tym samym formacie w kanadyjskim Quebecu powstało zdjęcie, które wskazuje, czym może zakończyć się tegoroczne spotkanie.

  • Szczyt G7 odbywa się po raz 45.
  • Gospodarzem w 2019 roku jest Francja i kurort Biarritz
  • Poprzednia edycja G7 miała miejsce w Kanadzie jeszcze przed rozpoczęciem wojny handlowej między USA a Chinami

9 czerwca na swoim profilu na Instagramie umieściła je kanclerz Niemiec Angela Merkel. Zdjęcie przedstawia siedzącego ze skrzyżowanymi ramionami Donalda Trumpa nad którym pochyla się Angela Merkel mająca po swojej prawej stronie Theresę May, ówczesną premier Wielkiej Brytanii oraz Emmanuela Macrona, prezydenta Francji, obecnego gospodarza przyjmującego G7 w Biarritz. Mina Trumpa kojarzy się z naburmuszonym dzieckiem, które uparcie upiera się przy swoim i nie reaguje na namowy "rodziców".

Na dalszym planie z równie mało zadowoloną miną widać Shinzo Abe, premiera Japonii (jego skrzyżowane ramiona również sugerują postawę zamknięta, czyli brak chęci do przyjmowania argumentów innych) oraz Johna Boltona, doradcy Trumpa ds. bezpieczeństwa, który wygląda jakby podnosił głos na Merkel, broniąc swojego szefa.

Jedna sytuacja, wiele ujęć

Jedno zdjęcie mówi wiele. Choć ta sama sytuacja doczekała się ujęcia w obiektywach fotografów z Francji, Włoch, USA, Kanady i Japonii, to ujęcie opublikowane przez kanclerz Merkel stało się symbolem kanadyjskiego G7, które zakończyło się fiaskiem.

Trump stwierdził, że nie podpisze zwyczajowego porozumienia po szczycie, dlatego prezydent Macron przed rozpoczęciem spotkania w Biarritz stwierdził, że nie zamierza bawić się w żadne komunikaty po rozmowach, żeby mu ich znowu Amerykanin w ostatniej chwili nie popsuł planu.

Trzy dni po zdjęciu z Kanady, Trump był już w Singapurze i pierwszy raz spotykał się z Kim Dzong Unem, przywódcą Korei Północnej. Zapowiadało się wówczas, że historyczna chwila otworzy całkowicie nowy rozdział w relacjach reżimu ze światem i że będzie można Północ rozbrajać z rakiet balistycznych i atomu. Wyszło trochę jak zwykle, bo choć po singapurskim szczycie z 12 czerwca 2018 roku Trump widział się jeszcze z Kimem dwukrotnie: w Hanoi 27-28 lutego 2019 i na granicy między Koreami w południowokoreańskim Panmundźom 30 czerwca, to wciąż nie wiadomo, co z negocjacji z Północą wyniknie.

Wino, podatki i śpiew

Równo 63 tygodnie po słynnym zdjęciu z Quebecu Trump wydaje się wciąż krzyżować ramiona patrząc z powątpiewaniem na pozostałych najważniejszych przywódców świata. Po przylocie do Biarritz prezydent USA oświadczył co prawda, że jest pewien, że w ten weekend (G7 tym razem trwa od soboty do poniedziałku) uda się "osiągnąć wiele". Dodał, że ma "wyjątkowe relacje" z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem.

"W gruncie rzeczy mamy wiele wspólnego, Emmanuel i ja. Od dawna jesteśmy przyjaciółmi" - oświadczył prezydent USA. "Bardzo dobrze się dogadujemy, mamy bardzo dobre relacje. Myślę, że mogę powiedzieć, że wyjątkowe relacje" - wskazał.

"Wiele osiągniemy w ten weekend i czekam na to z niecierpliwością" - dodał. Przed rozpoczęciem spotkania G7 prezydenci Francji i USA udali się na wspólny lunch.

Donald Trump twierdzi podczas spotkania z Macronem, że USA cieszy się "wyjątkową relacją" z Francją.

Prezydent USA pytany o to, czy zamierza wprowadzać w życie groźbę nałożenia ceł na francuskie wina, odparł jedynie: "Kocham francuskie wino". Przed wylotem na szczyt w piątek Trump zagroził nałożeniem takich ceł w odpowiedzi na propozycję wprowadzenia we Francji podatku cyfrowego na amerykańskie firmy technologiczne, tzw. podatku GAFA (skrót od Google, Amazon, Facebook, Apple).

W sobotę w Biarritz szef Rady Europejskiej Donald Tusk, zapytany o wysuwane przez Trumpa groźby podniesienia ceł na importowane z Francji wina, zapowiedział, że jeśli tak się stanie, UE "odpowie analogicznie", i zapewnił, że Francja może liczyć na unijną lojalność w kwestii jednego ze swoich najcenniejszych produktów eksportowych.

Koniec wojny handlowej

Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział w sobotę przed rozpoczęciem szczytu w Biarritz, że ma nadzieję na przekonanie liderów G7 do wycofania się z wojny handlowej, która destabilizuje światowy wzrost gospodarczy.

"(Chcę) przekonać wszystkich naszych partnerów, że napięcia, a napięcia w handlu w szczególności, są złe dla wszystkich" - powiedział Macron w telewizyjnym wystąpieniu przed rozpoczęciem szczytu G7.

"Musi nam się udać doprowadzić do deeskalacji, ustabilizować sprawy i unikać tej wojny handlowej, która już ma miejsce wszędzie" - dodał.

Francuski prezydent podkreślił też, że kraje G7 powinny zaangażować się w ożywienie gospodarcze, by zapobiec pogrążeniu się w recesji przez światowe gospodarki. "Musimy znaleźć nowe sposoby na uruchomienie prawdziwego bodźca, stymulowanie wzrostu" - zaznaczył prezydent.

Macron staje jednak przed niezwykle trudnym zadaniem, ponieważ przed wylotem do Francji Trump zdążył kolejny raz podnieść cła na chińskie towary i wysłać pod adresem Pekinu kilka mało dyplomatycznych i pojednawczych tweetów.

Jednym z nich był wpis stawiający enigmatyczne pytanie o to, kto jest większym wrogiem USA - obecny prezydent Chin czy szef rezerwy federalnej Jerome Powell.

Jak zwykle Fed nic nie zrobił! To niewiarygodne, że oni potrafią mówić bez wiedzy i pytania mnie o to, co sam robię, a to niedługo ogłoszę. Mamy bardzo silnego dolara i bardzo słaby Fed. Doskonale sobie z nimi oboma poradzę a USA będzie się miało znakomicie. Moje jedyne pytanie to, kto jest naszym większym wrogiem Jay Powell czy przewodniczący Xi?

Prezydent Trump w niemniej zaskakujący, bezpośredni i enigmatyczny sposób zaapelował wcześniej również do amerykańskich firm o wycofanie się z Chin, na co Hu Xijin, redaktor naczelny chińskiego dziennika "Global Times" określanego jako "rządowy tabloid" stwierdził:

Prezydent Trump może próbować przenosić zakłady GM, Forda oraz innych producentów samochodów z powrotem do USA. Z tego, co mi wiadomo, CHiny są dla nich rynkiem numerem jeden, mogą zatem oddać go BMW, VW i Toyocie. Wracajcie do USA, niech każda amerykańska rodzina ma po 20 samochodów. 

Sytuacja związana z kolejną eskalacją ceł na amerykańskie i chińskie produkty nie zapowiada możliwości szybkiego znalezienia rozwiązania na zakończenie wojny handlowej nie tylko podczas G7 w Biarritz, ale w ciągu najbliższych miesięcy. Chińskie media nie zostawiły na decyzji Trumpa suchej nitki.

Najbardziej oglądany serwis informacyjny w Chinach wyemitował w sobotę osiem materiałów i komentarzy o eskalacji podwyżek ceł! Bezprecedensowe! Główny przekaz: miniony rok udowodnił odporność i potencjał chińskiej gospodarki; USA nie może pozwalać sobie na błędne oceny rzeczywistości i niedoceniać możliwości odwetu Chińczyków. 

Nie może bowiem ulec zapomnieniu, że podczas G7 w Kanadzie w 2018 roku nie trwała jeszcze wojna handlowa, a dopiero trwały do niej przymiarki. Pierwsza podwyżka ceł ze strony Trumpa nadeszła dopiero niecały miesiąc po słynnym zdjęciu i miała miejsce 6 lipca. Wojna handlowa miała potrwać niedługo, a na dobre rozgościła się w drugim roku trwania i nie zapowiada się, że szybko się zakończy. 

G7 w Biarritz

Po południu w sobotę we francuskim Biarritz rozpoczyna się szczyt grupy G7, skupiającej najbardziej uprzemysłowione państwa świata (USA, Japonia, Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włochy i Kanada). Głównym tematem rozmów przywódców ma być walka z nierównościami, ale jak się oczekuje, będą oni dyskutować także o napięciach w Zatoce Perskiej, amerykańsko-chińskiej wojnie handlowej czy kwestiach klimatycznych. Szczyt potrwa do 26 sierpnia.

WARTO WIEDZIEĆ: