Pjongczang 2018. Maciej Kot: Mam swój plan, a Piotrek ma swój


Pjongczang 2018. Maciej Kot: Mam swój plan, a Piotrek ma swój

Maciej Kot i Piotr Żyła walczą o miejsce w czteroosobowej kadrze na piątkowe kwalifikacje do olimpijskiego konkursu skoków na dużym obiekcie. W środę podczas treningów lepiej prezentował się pierwszy z nich.

Zdjęcie

Maciej Kot podczas treningu przed indywidualnym konkursem w skokach narciarskich na dużej skoczni / 	Grzegorz Momot /PAP
Maciej Kot podczas treningu przed indywidualnym konkursem w skokach narciarskich na dużej skoczni / Grzegorz Momot /PAP

W pierwszej serii Kot był dziewiąty (127,5 m), a Żyła uzyskał 119 m i zajął 32. pozycję. W drugiej Kot był dwudziesty (122,5 m), a Żyła skoczył 124,5 m, lecz był o dwie pozycje niżej, a w ostatniej próbie Kot osiągnął dwunasty wynik (131,5 m), a Żyła zajął 36. miejsce po skoku na 117 m.

Wygląda więc na to, że trener Stefan Horngacher i tym razem postawi na Kota, a "Wiewiórowi" pozostanie jedynie rola kibica. Wciąż ma jednak szansę powalczenia o miejsce w kwalifikacjach, bo na czwartek zaplanowano kolejne treningi. 

- Nie powiem, żebym czuł się bliższy miejsca w składzie na kwalifikacje, bo jeszcze jest czwartek. Przede wszystkim mam nadzieję, że warunki pozwolą przeprowadzić trening i pokazać swoje możliwości. Koncentruję się na swoich skokach, na realizowaniu swoich zadań i tym, żeby za każdym razem skakać lepiej. Mam swój plan, Piotrek ma swój plan, a Stefan wybierze tego czwartego zawodnika. Ja mogę tylko dawać z siebie sto procent na treningach - skomentował Maciej Kot.


Wszyscy nasi reprezentanci byli zadowoleni z tego, że tym razem aura nie pokrzyżowała im planów.


- Myślę, że nikt nie narzekałby na taką aurę w sobotę. Chociaż w wiosce olimpijskiej wiało bardzo mocno i nawet na górze skoczni wieje naprawdę mocno, jeszcze mocniej niż podczas konkursu. Na dole jednak jest wyjątkowy spokój. Być może to siatki zatrzymują wiatr - relacjonował Maciej Kot.


- Pierwsze wrażenia z dużej skoczni są pozytywne. Większość moich celów na trening zrealizowałem. Miałem delikatne problemy ze znalezieniem odpowiedniej pozycji dojazdowej, gdyż jest minimalnie inny rozbieg i inaczej też ruszało się z belki, ale już po pierwszym skoku udało się wszystko poustawiać. Skakało mi się nieźle, ale wiadomo, że nie są to jeszcze takie skoki, jakich bym oczekiwał - powiedział nasz reprezentant.


Wideo

Osadź film
Pjongczang 2018. Polacy składają życzenia na walentynki Wideo Eurosport