Poseł PO: Słowa Wałęsy o Kornelu Morawieckim nie powinny mieć miejsca


Poseł PO: Słowa Wałęsy o Kornelu Morawieckim nie powinny mieć miejsca


Były prezydent Lech Wałęsa nazwał zdrajcą marszałka seniora, lidera Solidarności Walczącej, Kornela Morawieckiego. – Kornel Morawiecki gra bohatera, a przecież to zdrajca pomagający SB i komunistom w momencie ciężkiej walki Solidarności – napisał były prezydent na Twitterze.



Słowa byłego prezydenta i pierwszego przewodniczącego Solidarności wywołały burzę. W rozmowie z DoRzeczy.pl odniósł się do nich Bogusław Sonik. Poseł PO, działacz opozycji demokratycznej w okresie PRL.



– Boleję nad tym, że takie słowa w ogóle padają, szczególnie z ust zasłużonych działaczy Solidarności – mówi portalowi DoRzeczy.pl Bogusław Sonik.



– Lech Wałęsa ma dla mnie oczywiste i niepodważalne zasługi jako lider Solidarności. Jednak polityka jaką prowadził po 1989 roku, budzi już jednak duże wątpliwości i skrajne emocje. Chyba rzeczywiście lepiej by było, gdyby Wałęsa pozostał po 1990 roku historycznym przewodniczącym Solidarności, nie brał udziału w grze politycznej – dodaje parlamentarzysta.



Jak zaznaczył Bogusław Sonik, aby doszło do wspólnych obchodów rocznic sierpnia 80 musi nastąpić wymiana pokoleniowa. – Mamy przykład już w Biblii. Gdy Mojżesz wyprowadził Izrael z ziemi egipskiej, musiało minąć jedno pokolenie, by doszli do Ziemi Świętej. A więc tu też musi odejść pokolenie Solidarności, by Polacy pełni mogli docenić i ocenić ten ruch, wybierając to co najlepsze – uważa parlamentarzysta PO.



– Podobnie jest z okresem II RP. W dwudziestoleciu międzywojennym podziały były ogromne. Trwała ostra walka polityczna. Był Dmowski i endecja, z drugiej sanacja i Piłsudski, który wyczyniał harce, łamał system parlamentarny, dokonał zamachu stanu. Dziś pamiętamy to, co było pozytywne w każdej z tych stron – podkreśla Bogusław Sonik.



Czytaj także:
"Zdrajca". Wałęsa oskarża Kornela Morawieckiego o współpracę z SB