Posłanka PO: Chciałam zabić siebie i moje dziecko


Posłanka PO: Chciałam zabić siebie i moje dziecko

Jagna Marczułajtis-Walczak opowiedziała o chorobie swojego syna i depresji, jaką w związku z tym przeszła. - Patrzyłam tylko z jakiego mostu gdzieś zjechać, albo jak to zrobić, żeby się zabić - przyznaje w rozmowie z "Super Expressem".

Jagna Marczułajtis-Walczak to wielokrotna snowboardowa reprezentantka Polski na Igrzyskach Olimpijskich, a obecnie posłanka Platformy Obywatelskiej. Gdy urodził się jej syn Andrzej (trzecie dziecko), dostał od lekarzy 10 punktów w skali Apgar. Po niespełna pół roku okazało się jednak, że ma poważne problemy ze zdrowiem.

Diagnoza? Zaburzenia napięcia mięśniowego, wada rozwojowa mózgu, szerokozakrętowość zwana pachygyrią. - Trzy czwarte głowy Andrzejka jest zdeformowane, zepsute… - opowiada Marczułajtis.

Posłanka przyznaje, że bardzo długo nie mogła pogodzić się ze świadomością, że jej dziecko jet chore. - Całą zimę jeździłam z dzieckiem od lekarza do lekarza. Jeżdżąc patrzyłam tylko z jakiego mostu zjechać, albo jak to zrobić żeby się zabić razem z tym dzieckiem, żeby po prostu już nie cierpiał on i ja… - zdradza. Marczułajtis przyznaje, że czuła się bezsilna. Jedyne co powstrzymywało ją przed dramatycznym krokiem to fakt, że próba samobójcza mogła się nie udać i sytuacja tylko się pogorszy. - Tylko dlatego tego nie zrobiłam – wspomina.

Zobacz także: Posłowie PO nie oddali hołdu powstańcom? Stanowcza reakcja posłanki PO

W końcu posłanka PO zwróciła się o pomoc i zaczęła wychodzić na prostą. - Nie chciałam się poddać. Trzeba o tym mówić światu, to daje siłę. Jako osoba publicznie rozpoznawalna chcę teraz wspierać inne cierpiące matki. Właśnie od takich kobiet dostałam wsparcie – mówi "Super Expressowi" Marczułajtis.

Dodaje, że dwa pierwsze lata życia chorego syna były dla niej "dramatem", ale teraz zaczyna wychodzić na prostą. - Miałam terapię i leczenie farmakologiczne… dziś nasz syn daje nam dużo miłości, radości, uwielbia spacery, basen, dużo się śmiejemy - podkreśla.