Prezes antyszczepionkowego stowarzyszenia Justyna Socha skazana za zniesławienie lekarza


Prezes antyszczepionkowego stowarzyszenia Justyna Socha skazana za zniesławienie lekarza

Proces w tej sprawie trwał dwa lata. W 2015 r. Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach Stop Nop, któremu szefuje Justyna Socha, skierowało do rządu petycję, dotyczącą działających w Polsce koncernów farmaceutycznych, a konkretnie powiązań koncernów z lekarzami. Wśród nich pojawiło się nazwisko dr. Pawła Grzesiowskiego, członka zespołu ekspertów ds. programu szczepień ochronnych. Grzesiowski założył fundację Instytut Profilaktyki Zakażeń, której rzekome powiązania z firmami farmaceutycznymi budziły wątpliwości Stop Nop. Grzesiowski wytoczył proces stowarzyszeniu.

Justyna Socha skazana za zniesławienie dr. Grzesiowskiego

W czwartek w poznańskim sądzie zapadł wyrok w tej sprawie. Jak podaje "Głos Wielkopolski", Socha została skazana na grzywnę w wysokości 2 tys. zł. Ponadto musi wpłacić 10 tys. zł na konto jednego z warszawskich szpitali. Musi też pokryć koszty pełnomocnictwa Grzesiowskiego oraz koszty sądowe. Łącznie jest to ok. 15 tys. zł.

Sędzia Magdalena Wrotoń podkreśliła, że słowa, które pojawiły się w petycji, były "poniżające dla oskarżyciela". - Postępowanie wykazało zasadność stawianych oskarżonej zarzutów. Sąd nie neguje prawa do składania petycji, ale nie można opierać swoich zarzutów na domniemaniach. Mocne słowa, które padły w petycji zostały podpisane przez wiele tysięcy osób - cytuje sędzię "Głos Wielkopolski".

Będzie apelacja

- Takie sytuacje powodują jeszcze większy bunt i chcę podziękować panu Pawłowi Grzesiowskiemu, ze dzięki temu, że skierował mnie do sądu w tym roku odbędzie się trzeci międzynarodowy protest przeciwko przymusowym szczepieniom - mówiła po rozprawie Socha. Liderka stowarzyszenia stwierdziła ponadto, że jeśli wyrok się utrzyma straci pracę agentki ubezpieczeniowej. Jej pełnomocniczka już zapowiedziała, że złoży apelację.

Na Facebooku stowarzyszenia Justyny Sochy pojawiło się oświadczenie ws. wyroku. "Wyrok ten oznacza ograniczenie zasady wolności słowa. Obywatele, organizacje mają prawo zadawać pytania dotyczące osób, które decydują, o systemie szczepień w Polsce, mają prawo pytać o możliwe konflikty interesów, źródła finansowania tworzonych fundacji, zwłaszcza że osoby te współtworzą system przymusowych szczepień, które wiążą się z powikłaniami, a za które dziś państwo polskie nie chce ponosić odpowiedzialności" - czytamy w oświadczeniu.