Problemy pracowników Lotnisku Chopina. Wszystko przez konferencję Trzaskowskiego


Problemy pracowników Lotnisku Chopina. Wszystko przez konferencję Trzaskowskiego


Podczas konferencji prasowej w ostatnich godzinach kampanii wyborczej, Rafał Trzaskowski wyraził sprzeciw wobec zamknięcia Lotniska Chopina. Podkreślił, że to pomysł zły dla stolicy, a budowa CPK nie zrekompensuje strat związanych z ewentualną likwidacją Okęcia. Po krótkim briefingu na terenie portu, polityk PO pojechał dalej.



"Gazeta Wyborcza" informuje, że niedługo później pracownicy ochrony zostali wezwani na spotkanie z prezesem Portów Lotniczych i dyrektorem Lotniska Chopina Mariuszem Szpikowskim. Usłyszeli zarzuty o tym, że zignorowali autobus ze zdjęciem kandydata na prezydenta, który kilkanaście minut stał na światłach awaryjnych na przystanku przed wejściem na terminal. Dodatkowo, nie zauważyli kamer „wielkości wyrzutni rakiet”, które filmowały konferencję, przeoczyli samego kandydata, który bez bagażu w towarzystwie czterech osób w garniturach chodził po terminalu.



W sobotę rano zawieszonych zostało 11 pracowników służby ochrony lotniska oraz dwóch ich dowódców, dwóch dyżurnych patrolujących terminal na segwayach i dwie osoby z PR. W niedzielę większość pracowników przywrócono. Cztery osoby wciąż czekają na decyzję. Piotr Rudzki z Lotniska Chopina wskazuje, że pracownikom zarzuca się niedopilnowanie procedur bezpieczeństwa.



– Pętla autobusowa to teren publiczny. Gdy robi się konferencję na chodniku, to nie występuje się o zgodę. Nie prowadziliśmy agitacji na płycie lotniska. Prezes PPL działa jak funkcjonariusz partyjny, to z jego strony manifest polityczny. Jeśli zwolnione osoby wyrażą taką chęć, będą mogły liczyć na naszą pomoc – mówi "Wyborczej" Marcin Kierwiński z PO.