Prokuratura Krajowa oskarżyła Yaroslava K. i jego gang


Prokuratura Krajowa oskarżyła Yaroslava K. i jego gang

Śledczy z podkarpackich „pezetów” Prokuratury Krajowej skierowali do sądu akt oskarżenia w sprawie międzynarodowego gangu, zajmującego się przemytem papierosów oraz przerzucaniem na Ukrainę luksusowych samochodów, kradzionych w Niemczech i Szwecji. Grupa, na czele której stał 59-letni Yaroslav K., opłacała m. in. dwóch pograniczników z Medyki. Za przepuszczenie trefnego samochodu na Ukrainę brali oni po 500 dolarów, a za przemyt papierosów do Polski po 4 zł za każdy karton.

Korumpowali celników, zarobili miliony na przemycie papierosów

Ponad 932 tysiące paczek papierosów przemycił do Polski z Ukrainy jeden z gangów z Podkarpacia. Grupa opłacała celników z przejść w Medyce i...

zobacz więcej

Zdaniem prokuratury, gang, na czele którego stał Yaroslav K., działał jak dobrze zorganizowane przedsiębiorstwo. Głównym źródłem zarobku grupy był handel kradzionymi, samochodami i „eksport” zalegalizowanych aut na Ukrainę. Zajmowała się tym podgrupa, kierowana przez Marcina P. – odpowiadał on nie tylko za dostarczenie odpowiedniego samochodu, ale także, za jego legalizację.

Złodziei interesowały tylko pojazdy luksusowe. Auta musiały być nowe i z niewielkim przebiegiem. Odpowiednie modele kradzione były w Niemczech i Szwecji.


Z ustaleń Podkarpackiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej wynika, że w latach 2012-2014 r., gang Yaroslava K. kupił od złodziei 17 samochodów: 6 BMW X6 (każdy o wartości około 250 tys. złotych), 10 Land Roverów Range Rover Vouge (każdy o wartości około 400-500 tys. złotych) oraz Porsche Panamera (o wartości około 400 tys. złotych).

Yaroslav K. miał płacić Marcinowi P. po 50 tys. za każde dostarczone auto oraz po 10 tys. za zalegalizowanie samochodu i wywiezienie go na Ukrainę. Boss zwracał ponadto za paliwo niezbędne do „wyeksportowania” pojazdu. P. odbierał swoją dolę na stacji benzynowej w Radymnie (na podkarpaciu) lub w okolicach Lwowa.

Limuzyna dla słupa


Po sprowadzeniu pojazdów do Polski, kolejna podgrupa zajmowała się legalizacją maszyn. Usuwano oryginalne numery VIN, nanosząc nań znaki z samochodów tej samej marki i modelu, zarejestrowanych w Rosji lub na Ukrainie. W półświatku nazywa się metodą na tzw. bliźniaka. W operacji tej wykorzystywano skradzione w Wenecji i Weronie blankiety dowodów rejestracyjnych oraz aktów własności. Grupa dysponowała także oryginalnymi niemieckimi blankietami tymczasowych dowodów rejestracyjnych.

Komplety dokumentów trafiały do tzw. słupów, którzy w wydziałach komunikacji w Gnieźnie, Bielsku-Białej i Poznaniu, rejestrowali samochodu na swoje dane personalne. Do wniosku o rejestrację dołączane były podrobione faktury VAT, umowy kupna–sprzedaży i dowody rejestracyjne. Za fatygę słup dostawał od 500 do 1500 zł.

Po zalegalizowaniu, samochody były wywożone przez przejścia granicznej w Hrebennym, Korczowej i Medyce. Trafiły w okolice Lwowa, gdzie, według prokuratury, odbierali je przestępcy z Rosji lub Ukrainy.
image

Gang przemycał papierosy samolotem i łodziami. Są kolejni zatrzymani

Kolejnych osiem osób zatrzymano w związku ze śledztwem dotyczącym zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się przemytem wyrobów tytoniowych z...

zobacz więcej

Bezpieczna granica

Yaroslav K. zadbał także o bezpieczny wywóz aut z Polski na Ukrainę. Były celnik pomógł bossowi w zorganizowania spotkania z dwoma strażnikami granicznymi z przejścia w Medyce – Danielem C. i Witoldem W. Według śledczych, opowiedzieli oni K. o tym, na co strażnicy zwracają uwagę podczas kontroli pojazdów. Mieli też zgodzić się na odstępowanie od kontroli samochodów wskazanych przez ukraińskiego gangstera. Otrzymywali po 500 dolarów za jeden pojazd.

Pogranicznicy mieli także dostawać łapówki za pomoc w przemycie papierosów z Ukrainy do Polski. Tu stawka zależała od wielkości kontrabandy, ale ustalono, że dostaną po 4 zł od jednego kartonu, zawierającego 10 paczek. Funkcjonariusze przepuszczali bez kontroli auta, których kierowcy podali odpowiednie hasło.

Śledczy ustalili, że Daniel C. pomógł w przemycie 62 tys. paczek papierosów, w zamian za 25 tys. zł łapówki. Z kolei Witold W. miał ułatwić przemyt 137 tys. paczek, za co otrzymał 55 tys. zł. Tym samym obaj pogranicznicy przyczynili się do strat Skarbu Państwa na sumę 3,7 mln zł. łapówki mieli odbierać przy cmentarzu w Medyce lub przed hipermarketem w Przemyślu.

Pechowa dziesiątka


Akt oskarżenia, który trafił do Sądu Okręgowego w Przemyślu objął poza Yaroslavem K. jeszcze dwóch Ukraińców i 29 Polaków. Boss odpowie m.in. za kierowanie międzynarodową zorganizowaną grupą przestępczą, paserstwa 17 samochodów oraz przekupstwa funkcjonariuszy Straży Granicznej. Za każde z tych przestępstw, grozi mu do 10 lat więzienia. Kierowana przez K. grupa działała w latach 2012-2014, głównie na terenie Przemyśla, Medyki, Korczowej i województwa podkarpackiego oraz na Ukrainie.

O udział w gangu oskarżono 15 Polaków i 2 Ukraińców. Osoby te odpowiedzą także za umyślne paserstwo samochodów znacznej wartości i przemyt papierosów. W grupie tej znaleźli się wspomniani wcześniej pogranicznicy. Tym ostatnim, za korupcję, grozi do 10 lat więzienia.

Pozostałym 14 osobom zarzucono m.in. popełnienie przestępstw umyślnego paserstwa samochodów znacznej wartości, fałszerstwa dokumentów oraz podstępnego wyłudzenia poświadczenia nieprawdy w szeregu urzędach komunikacji na terenie Polski.

Większość oskarżonych przyznała się do zarzucanych im czynów i złożyła obszerne wyjaśnienia.

image

źródło: