Przeniesiono prokuratora, który podjął śledztwo ws. tweeta Cezarego Gmyza obrażającego prezes Sądu Najwyższego


Przeniesiono prokuratora, który podjął śledztwo ws. tweeta Cezarego Gmyza obrażającego prezes Sądu Najwyższego

4 lipca późnym wieczorem Cezary Gmyz, korespondent Telewizji Polskiej w Niemczech, na Twitterze skrytykował Małgorzatę Gersdorf, wówczas pierwszą prezes Sądu Najwyższego. Trwało wtedy apogeum sporu związanego z wejściem w życie przepisy, według których Gersdorf miała przejść w stan spoczynku.

Małgorzata Gersdorf - tak samo jak wielu prawników i sędziów Sądu Najwyższego - dalej uważa się za pierwszą prezes SN. Natomiast przedstawiciele rządu, PiS i prezydenta oceniają, że po wejściu w życie nowych przepisów automatycznie została przeniesiona w stan spoczynku.




Gmyz wytknął Gersdorf, że przed pracą w Sądzie Najwyższym nie orzekała jako sędzia, a „jej główną kwalifikacją było to, że jako radca prawna była prawniczką TVN24”. Błędnie zarzucił też, że za jej prezesury SN „uznał, że oficer bezpieki Tomasz Turowski, który szpiegował papieża napisał prawdę w oświadczeniu lustracyjnym twierdząc, że nie był oficerem bezpieki” - Sorry ale jak słyszę, że taka szlampa jak I prezes SN robi za wzór cnót to mi się miesiączka cofa - dodał Gmyz. „Szlampa” to spolszczenie niemieckiego wulgaryzmu określającego kobietę.



Dwa dni później Telewizja Polska poinformowała, że „w związku z wypowiedzią redaktora Gmyza, która wykracza poza kanon przyjętych w TVP norm zachowań i kultury, dyrekcja Telewizyjnej Agencji Informacyjnej udzieliła mu nagany”. Dziennikarza za ten wpis skrytykowało też Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. - Znam wpis p. Cezarego Gmyza, uważam że jest skandalicznie niestosowny ze względu na użyty język i sformułowania, nie oceniam treści, które chciał wyrazić p. Gmyz. - stwierdziła Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP.



Prokurator, który podjął dochodzenie, przeniesiony



Według ustaleń „Gazety Wyborczej” śledztwo z urzędu w sprawie tweeta Cezarego Gmyza podjął Piotr Skiba z Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ. Powód? Podejrzenie, że wpis może znieważać konstytucyjny organ RP, za co zgodnie z Kodeksem karnym grozi grzywna lub do dwóch lat więzienia.



„GW” podała, że Skiba zrobił to bez wiedzy swoich przełożonych. Sprawę szybko mu odebrano, ponieważ wcześniej zawiadomienie dotyczące spisu Gmyza trafiło do prokuratury Okręgowej w Warszawie (złożyła je prof. Monika Płatek, wykładowczyni prawa na Uniwersytecie Warszawskim).



Z kolei prok. Pior Skiba, po 10 latach pracy w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ, został oddelegowany do Prokuratury Rejonowej w Grodzisku Mazowieckim. Skiba nie chciał tego komentować, tłumacząc że za wypowiedzi mediom udziela rzecznik prasowy prokuratury.



Według „GW” o przeniesieniu prok. Piotra Skiby zdecydował Paweł Blachowski, szef Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Objął to stanowisko w marcu ub.r., po tym jak Paweł Wilkoszewski (w przeszłości asystent Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości i prokuratura generalnego) przeszedł do Prokuratury Krajowej.



Umorzono śledztwo ws. wypowiedzi Ziemkiewicza i Wolskiego oraz wpisów we „W tyle wizji”



W styczniu ub.r. Cezary Gmyz, komentując blokowanie prze posłów PO i Nowoczesnej mównicy sejmowej, stwierdził na Twitterze: „Odnoszę wrażenie, że PiS mogłoby jeszcze trochę wzrosnąć gdyby zdecydował się na lekki wpierdol”. Spotkała go za to fala krytyki, następnego dnia przeprosił za ten wpis. https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/cezary-gmyz-przeprasza-za-wulgarny-wpis-o-atakowaniu-opozycji-niewlasciwy-dla-korespondenta-tvp



W lutym br. Prokuratura Okręgowa w Warszawie na wniosek prokuratora krajowego podjęła śledztwo w sprawie słów Rafała Ziemkiewicza i Marcina Wolskiego w TVP Info o obozach koncentracyjnych (dziennikarze zestawili je z testowaniem na małpach i ludziach przez niemiecki koncern Volkswagen emisji spalin z samochodów) oraz antysemickich wpisów od widzów w programie „Studio Polska”.



Dodajmy, że Wolski szybko opublikował przeprosiny dla osób, które mogły się poczuć urażone jego stwierdzeniami, natomiast Rafał Ziemkiewicz w felietonie na stronie internetowej „Do Rzeczy” szczegółowo opisał, dlaczego nie zamierza przepraszać.



W postępowaniu przygotowawczym śledczy sprawdzali, czy te wypowiedzi i wpisy naruszają art. 257 Kodeksu Karnego mówiący, że „kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.



Po analizie zdecydowano o umorzeniu dochodzenia. - Porównania poczynione przez publicystów należy ocenić jako niefortunne, które spotkały się z uzasadnionym brakiem akceptacji. Jednakże na gruncie prawa karnego - wypowiedziane w następstwie prowokacyjnej deklaracji - nie mogą być postrzegane jako mające znieważyć kogokolwiek ze względu na narodowość bądź inne cechy - uzasadnił Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.