"Rz": Tak bohater afery podkarpackiej uniknął więzienia


"Rz": Tak bohater afery podkarpackiej uniknął więzienia


Jak czytamy na łamach dziennika, początkowo Janusz W. otrzymał zgodę na odroczenie odbycia kary na pół roku, później zaś na rok. Dzięki temu działaniu mógł ubiegać się o zawieszenie kary, z czego oczywiście skorzystał. Gazeta pisze, że kilka dni temu decyzją sądu została ona zawieszona na 3 lata. Skąd taka przychylność sądu? Powodem takiej decyzji miały być względy zdrowotne skazanego. "W praktyce wysoki rangą były funkcjonariusz skazany za bardzo poważne przestępstwa wykpi się od odbycia wyroku" – wskazuje "Rzeczpospolita".



To jednak nie jedyna rzecz, jakiej ze względu na chorobę uniknie Janusz W. Z ustaleń gazety wynika bowiem, że właśnie z tego powodu nie będzie zeznawał jako świadek w procesie przeciwko innemu oskarżonemu w aferze podkarpackiej – byłemu prokuratorowi Zbigniewowi N.



Gazeta przypomina, że Janusz W. to jeden z niechlubnych "bohaterów" głośnej afery podkarpackiej. To właśnie on przyjmował łapówki od biznesmena z branży paliwowej, który według ustaleń prokuratury opłacał polityków, w tym Janusza B. z Polskiego Stronnictwa Ludowego, a także sędziów, prokuratorów, szefową rzeszowskiej apelacji Annę H. i funkcjonariuszy służb specjalnych, by prowadzić interesy i uzyskiwać korzystne decyzje w skarbówce i wyroki w sądach.