Serie A. Torino FC - AC Milan 2-0, Krzysztof Piątek wszedł z ławki rezerwowych


Serie A. Torino FC - AC Milan 2-0, Krzysztof Piątek wszedł z ławki rezerwowych

Trwa wielki kryzys AC Milanu. Drużyna Krzysztofa Piątka przegrała na wyjeździe 0-2 z Torino FC w 34. kolejce Serie A, a w konsekwencji dla „Rossonerich” oddala się gra w Lidze Mistrzów. Krzysztof Piątek, po raz drugi od przyjścia do zespołu z Mediolanu, rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Najlepszy snajper drużyny grał od 62. minuty, ale nie odmienił losów spotkania.

Wideo


AC Parma - AC Milan 1-1 w Serie A - skrót meczu (ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS). WIDEO Eleven Sports

Pogłoski, że reprezentant Polski nie rozpocznie meczu w wyjściowym składzie, pojawiły się m.in. za sprawą telewizji Sky Sport, która zwróciła uwagę, że w treningowej gierce Piątek znalazł się w "drużynie przeciwników", a w pierwszym składzie grał Cutrone. Co więcej, telewizja przywołała wypowiedź trenera Gattuso z przedmeczowej konferencji, który powiedział, że Piątek przestał strzelać bramki nie tylko z powodu braku podań. Mało tego, szkoleniowiec otwarcie skrytykował naszą gwiazdę, że niedostatecznie dobrze porusza się bez piłki. To była odpowiedź na pojawiający się zarzut, że siedmiokrotni zdobywcy Pucharu Europy nie stwarzają sobie sytuacji bramkowych. To pierwszy raz, od meczu z Napoli, w którym Piątek debiutował w Milanie, gdy Gattuso posadził naszego snajpera na ławce.


Po odpadnięciu w półfinale Pucharu Włoch z Lazio Rzym, Milanowi pozostała walka już tylko na jednym, najważniejszym froncie. "Rossoneri" bronią czwartego miejsca, ostatniego dającego szansę gry w Lidze Mistrzów, ale grupa pościgowa nie zwalnia tempa. W piątek przed mediolańczyków przedarła się AS Roma (3-0 z Cagliari), ale naturalnie miała jeden mecz przewagi i szansa na odpowiedź była po stronie zespołu Polaka.



34. kolejka Włochy - Serie A


2019-04-28 20:30 | Stadion: Stadio Olimpico Grande Torino | Arbiter: M. Guida








Tyle tylko, że Torino też walczy o puchary, przed niedzielnym spotkaniem traciło do Milanu jedynie trzy punkty i było w "gazie", bowiem od końca stycznia doznało tylko jednej porażki.


Milan wprawdzie nie przegrał z ekipą z Turynu od listopada 2001 roku, ale ostatnie wyniki nie przemawiały za drużyną z Lombardii. Zespół Gattuso w ostatnich sześciu meczach ligowych wygrał tylko raz, za to poniósł trzy porażki i zanotował dwa remisy.


Mecz rozpoczął się na miarę równych sobie zespołów i od twardych starć w środku pola. Już w 3. min zapachniało wielkim pechem, gdy po starciu z Cristianem Danielem Ansaldim z bólu zwijał się Andrea Conti. Przez chwilę wydawało się, że konieczna może okazać się zmiana, ale prawy obrońca, mimo grymasu bólu na twarzy, był zdolny kontynuować grę.

Z wielkim animuszem zaczął także Cutrone, który był aktywny w wielu sektorach boiska. W 7. min wywalczył rzut rożny, a po chwili do dużego wysiłku stojącego między słupkami Salvatore Sirigu zmusił Hakan Calhanoglu, lecz pewne piąstkowanie bramkarza wyjaśniło sytuację.


W pierwszym kwadransie obie jedenastki, choć to mocno wyświechtany slogan i najczęściej zarezerwowany dla meczów Lotto Ekstraklasy, toczyły typowy mecz walki i często zmuszały sędziego do przerywania gry. Golem zapachniało w 16. min, po fatalnym podaniu od bramki Gianluigiego Donnarummy. Bramkarza Milanu musiał ratować Lucas Paqueta, by na pozycję sam na sam nie wyszedł Tomas Rincon, ale Brazylijczyk uciekł się do faulu i zasłużenie otrzymał żółtą kartkę. Torino zyskało tylko rzut rożny, Ansaldi huknął jak z armaty, ale nie trafił w światło bramki.


Na kolejną okazję trzeba było poczekać aż do 30. min, gdy Milan w końcu miał trochę miejsca w środku pola i ruszył z akcją czterech na czterech. Rozegrania jednak nie szukał Suso, tylko podciągnął z piłką przy nodze i oddał mocny strzał, ale Sirigu był na posterunku i wypiąstkował piłkę. Po chwili gorąco zrobiło się pod drugim polu karnym, jednak podanie Alejandro Berenguera nie dotarło do Andrei Belottiego, zagrane minimalnie nie w tempo. Kilkadziesiąt sekund później Lorenzo De Silvestri nie zdążył zamknąć wrzutki z lewej flanki i tylko napędził nieco strachu Donnarummie.


Pierwszy celny strzał w światło bramki Torino oddało dopiero w 39. min. Po rzucie rożnym prawą nogą zza pola karnego uderzył Belotti, lecz dobrze ustawiony bramkarz Milanu bez trudu zagarnął piłkę. 


- Wielkie rozczarowanie, obraz nędzy i rozpaczy - tak grę Milanu przed końcem pierwszej połowy ocenili komentatorzy Eleven Sports i nie sposób było z nimi polemizować.

Po tej krytyce w 44. min Milan oddał trzeci celny strzał, a przede wszystkim goście w końcu stworzyli sobie świetną okazję. Cutrone odwrócił się w polu karnym i podał w kierunku Calhanoglu. Atakowany Turek zdołał "dziubnąć" piłkę, ale Sirigu rzucił mu się pod nogi i nie dopuścił do utraty gola.


Tuż przed rozpoczęciem drugiej połowy realizator pokazywał m.in. rozgrzewającego się Piątka, ale w pełnym ekwipunku rezerwowego, co świadczyło, nasz snajper na swoją szansę musiał jeszcze poczekać.

Zdjęcie
Krzysztof Piątek /AFP
Krzysztof Piątek /AFP

Druga część gry rozpoczęła się obiecująco, przynajmniej jeśli chodzi o ilość strzałów w pierwszych minutach, ale ich jakość pozostawiała sporo do życzenia. Przykładem uderzenie Paquety tuż zza pola karnego, ale bardzo wysoko nad poprzeczką.


O emocje w 53. min zadbał trener Torino Walter Mazzarri, który zbyt ekspresyjnie protestował po jednej ze stykowych sytuacji w środku pola, w efekcie czego został odesłany na trybuny. Pod tym względem szkoleniowiec "Toro" jest rekordzistą, bo już szósty raz w tym sezonie zgotował sobie taki los.

Trener tak ożywił swoich zawodników, że pięć minut później wyszli na prowadzenie. Arbiter odgwizdał kontrowersyjny faul w polu karnym Francka Kessiego na Armando Izzo, po czym jeszcze skonsultował się z wozem VAR i podtrzymał decyzję. Do rzutu karnego podszedł Belotti i pewnym strzałem w środek bramki nie dał szans całkowicie zmylonemu Donnarummie.


Jak trwoga, to do Piątka i tak się stało. Była 62. min, gdy Gattuso wpuścił na plac gry Polaka za Paquetę licząc, że "Il Pistolero" odbezpieczy rewolwery, odwróci losy pojedynku i uratuje mu posadę. Podwójna zmiana, bo na plac gry wszedł także Fabio Borini, wyraźnie ożywiła zespół gości. W 67. min wielu już widziało piłkę w siatce po mocnym uderzeniu głową przez Tiemoue Bakayoko, ale piłka spadła na poprzeczkę.


Powiew nadziei szybko ustał i w 69. min dla Milanu zaczął rysować się istny koszmar. Alejandro Berenguer huknął z woleja w polu karnym, karcąc gości po niepewnych interwencjach Andrei Contiego oraz Mateo Musacchio, nie dając szans Donnarummie. Wściekły Gattuso niemal z automatu ściągnął Contiego, a na plac gry na ostatnie dwadzieścia minut wpuścił Samuela Castillejo.


Kontaktowy gol mógł wpaść w 80. min po strzale głową Bakayoko z ok. 10 metra, ale fantastyczną interwencją przy słupku popisał się Sirigu. Jakby tego było mało, tonący statek pod nazwą Milan w 82. min opuścił Alessio Romagnoli, który po niesportowym kontestowaniu decyzji arbitra, zobaczył drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną i osłabił zespół.


W doliczonych czterech minutach nie nastąpiło nagłe trzęsienie ziemi i w tej chwili, na cztery kolejki przed końcem sezonu, drużyna Piątka jest poza miejscem dającym przepustkę gry w Champions League.


Torino FC - AC Milan 2-0 (0-0)


Bramki: 1-0 Belotti (58. z karnego), 2-0 Berenguer (69.)

Czerwona kartka: Romagnoli (82. za drugą żółtą)


Zobacz aktualne wyniki i sytuację w tabeli Serie A


STATYSTYKI

image
Posiadanie piłki
Strzały na bramkę
Rzuty rożne