Stare ślubne tradycje, które przetrwały do dziś


Stare ślubne tradycje, które przetrwały do dziś

Zastanawialiście się, w jaki sposób do kwestii ślubu i wesela podchodzili nasi przodkowie? Które ze starych tradycji przetrwały, a które zmieniły swój kształt? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w tym artykule.

Zdjęcie

Polacy uwielbiaja huczne wesela /123RF/PICSEL
Polacy uwielbiaja huczne wesela /123RF/PICSEL

Polterabend


Polterabent to tradycja, którą od wieków praktykuje się na przyjęciach weselnych na Pomorzu i w Wielkopolsce. Współcześnie jest spotykany w wielu województwach. Polega na tłuczeniu szkła na szczęście przez gości weselnych (kiedyś sąsiadów) i uprzątnięcie stłuczki przez młodą parę.


Obecnie przypisuje się owej tradycji symbolu oznaczającego koniec starego i początek nowego życia. Natomiast w dawniej jej funkcja była nieco odmienna: hałas tłuczonego szkła miał odstraszać złe duchy.

Tradycja ta jest najczęściej praktykowana na Podkarpaciu. Podczas zwiadów rodzina przyszłego pana młodego wysyłała do jego ukochanej . Rodzina przyszłego Pana Młodego wysyła do rodziców wybranki jego serca swojego powiernika. Ów wysłannik ma przeprowadzić z przyszłą panną młodą rozmowę i spróbować przekonać ją i jej rodziców do wybrania tego kandydata na męża.


Powiernik wykładał podczas wizyty wszystkie najwspanialsze cechy młodego kawalera i przedstawiał go w jak najlepszym świetle. Po szczegółowym elaboracie pozwalał rodzinie namyślić się przez kilka dni, po czym wracał, aby usłyszeć decyzję. Gdy kandydatura była pozytywnie rozpatrzona,  podczas "poselin" negocjowano wysokość posagu.  


Wywodziny lub wykupiny


Ten ślubny zwyczaj jest znany w kilku regionach Polski, choć pod różnymi nazwami. Aby przeprowadzić wywodziny pan młody musi przybyć do ukochanej tuż przed ślubem, otoczony korowodem gości weselnych. Drzwi otwiera mu druhna, trzymająca w rękach koszyk, do którego mężczyzna musi wrzucić pieniądze, aby ją "przekupić" i wyrwać wybrankę serca z rodzinnego domu.


Jednak na tym nie kończą się jego trudy. Osoba prowadząca wywodziny zapewne zażąda wyższej kwoty, argumentując to w różny i często zabawny sposób. Pan Młody znów wrzuca pieniądze do pojemniczka i sytuacja powtarza się kilkukrotnie. W zależności od regionu przyszły mąż wrzuca do koszyka różne przedmioty, takie jak słodycze lub ciekawe fanty.