Szantaż w policji przed 11 listopada. Ujawniono nagranie


Szantaż w policji przed 11 listopada. Ujawniono nagranie


– Ty na pewno nie wracasz? – pyta szef. – Ja nie wracam – odpowiada policjant. – No dobra, ja tak to widzę, że ten wniosek na referenta był napisany przedwcześnie – sugeruje przełożony.



W innej części rozmowy dowódca mówi do podwładnego, że "jeśli wrócicie 10, 11 (listopada – red.) to się bez żadnych konsekwencji temat kończy".



Nagranie ujawnił "Super Express". Jego autentyczność potwierdził Sylwester Marczak, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji. – To pokazuje napięcia, które obecnie występują w policji. Mamy bardzo dużo sytuacji, które weryfikujemy. Na pewno jest ktoś, komu zależy na wzbudzaniu emocji pomiędzy policjantami – ocenił.



W ostatnich dniach mundurowi, którzy domagali się m.in. wzrostu płac i powrotu do dawnego systemu emerytalnego, prowadzili strajk i masowo brali zwolnienia lekarskie L4. Niektóre mniejsze posterunki policji trzeba było zamknąć. Akcję nazwano potocznie "psią grypą".



W czwartek wieczorem szef MSWiA Joachim Brudziński i przedstawiciele strony społecznej podpisali porozumienie kończące akcję protestacyjną mundurowych. Obiecano im m.in. podwyżkę w kwocie 655 zł brutto od stycznia 2019 r. i kolejną – 500 zł brutto od 2020 r.



Czytaj także:
Zagraniczni zadymiarze przyjadą do Warszawy 11 listopada?