Szwedzka policja zastrzeliła 20-latka z zespołem Downa. W ręku miał broń zabawkę


Szwedzka policja zastrzeliła 20-latka z zespołem Downa. W ręku miał broń zabawkę

Policja w Szkokholmie śmiertelnie postrzeliła młodego człowieka z zespołem Downa i autyzmem. Uciekł z domu i groził przechodniom plastikowym pistoletem. Trzech funkcjonariuszy oddało strzały, gdy mężczyzna nie zastosował się do ich poleceń.

flickr.com/lisamikulski/CC BY 2.0

13-01-2016 08:03 Tragiczna pomyłka. Wziął 14-letniego syna za włamywacza

- Nie da się tego zrozumieć, nie zaszkodziłby muchom - powiedziała szwedzkiemu serwisowi informacyjnemu "Expressen" zrozpaczona matka Katarina Söderberg. Opisała syna jako "najmilszego człowieka na świecie", który zmagał się z poważną niepełnosprawnością, a jedyne słowo, jakiego używał, to słowo "mama".

Szwedzka policja przyznaje, że młody człowiek zastrzelony o świcie na ulicach Sztokholmu miał zespół Downa i autyzm. Oficerowie otworzyli ogień w odpowiedzi na "sytuację zagrożenia". O tym, że ktoś chodzi po ulicy i grozi bronią zaalarmowali sąsiedzi. Według szwedzkich mediów, ktoś zadzwonił i poinformował funkcjonariuszy, że widział uzbrojonego mężczyznę. Według świadków, zanim policjanci otworzyli ogień mieli nakazać 20-latkowi, aby rzucił broń. 

Matka ofiary powiedziała, że syn wymknął się z domu o świcie. Gdy rodzina zorientowała się, że nie ma go w domu zadzwoniła na policję. Już wtedy było wiadomo, że ich syn nie żyje. 

- Dlaczego musieli go zabić? Nie mogli postrzelić w stopę? Trzech policjantów? Przecież nie można nikomu zrobić krzywdy plastikową zabawką. Młody człowiek z syndromem Downa i do tego autystyczny - jakim może być zagrożeniem? - pyta retorycznie zrozpaczona matka w rozmowie ze szwedzkim dziennikiem.

Szwedzka policja nie ujawnia więcej szczegółów zasłaniając się wszczętym w tej sprawie dochodzeniem.


BBC