Szydło: Związki zawodowe postawiły warunki zaporowe, jeśli chodzi o wynagrodzenia


ZNP i FZZ postawiły warunki zaporowe, bo oczekują 30-proc. wzrostu wynagrodzenia w ciągu jednego roku. Nie da się tego osiągnąć. Dlatego zaproponowaliśmy nawet wyższe wzrosty, ale w rozłożeniu w czasie, przy zmianie pensum - powiedziała w poniedziałek wicepremier Beata Szydło.





"Rozumiem postulaty związków zawodowych i oczekiwania ze strony części związków zawodowych, bo nie wszystkich.(...) Chcemy, żeby ten wzrost wynagrodzenia (dla nauczycieli) był wyższy, pokazaliśmy to w propozycji dotyczącej zmian zasad wynagradzania, tej, która zakłada zmianę pensum przy jednoczesnym dojściu np. dla nauczyciela dyplomowanego średniego wynagrodzenia do wysokości 8 tys.100 zł. (...) Gdybyśmy założyli takie wynagrodzenie, to jest to dużo większy wzrost niż oczekują tego, ale nie zrobimy tego w ciągu jednego roku - powiedziała wicepremier.


"Pan premier zaprosił do okrągłego stołu i w tej chwili okrągły stół będzie tym miejscem, w którym będziemy rozmawiać. Natomiast dla rządu ważne jest teraz przeprowadzenie egzaminów. Te egzaminy toczą się do środy, po świętach, w terminie, który poda pan premier będziemy rozmawiać przy okrągłym stole - powiedziała.

Wicepremier podziękowała również nauczycielom, którzy podczas strajku pracują. "Proszę też nauczycieli, żeby uszanowali kolegów, którzy pracę podejmują, którzy są z dziećmi, bo słyszymy różne głosy, w jaki sposób ci nauczyciele są traktowani, a to są ludzie, którym należą się ogromne podziękowania. To, że egzaminy się odbywają to ich zasługa" powiedziała.



Poniedziałek jest ósmym dniem strajku zorganizowanego w szkołach i przedszkolach przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych. Bierze w nim udział także część nauczycieli z oświatowej Solidarności i niezrzeszonych w związkach.

Autorka: Monika Witkowska


mowi/ joz/


Źródło: PAP