Tarczyński: Jedynym celem Koalicji Europejskiej jest kasa i władza, nie mają żadnej idei


Tarczyński: Jedynym celem Koalicji Europejskiej jest kasa i władza, nie mają żadnej idei


Tarczyński zapytany co sądzi o tym, że politycy Koalicji Europejskiej porównują swój sojusz do Zjednoczonej Prawicy, odpowiedział: „Papier gazetowy nigdy nie będzie dolarem. Oczywiście oni chcieliby być tacy, jak my. My mamy idee. Mamy piłsudczyków, do których możemy się odwołać. Mamy coś, co jest dla nas wartością, dla nich wartością jest pieniądz, kasa i dlatego nie ma dla nich żadnego znaczenia, że od lewa do prawa idą razem, aby zdobyć mandaty. Po wyborach będą musieli się rozpierzchnąć do różnych frakcji, bo socjaliści, ludowcy, liberałowie to są kompletnie różne frakcje. Będą małymi grupami, które nie będą miały nic do powiedzenia w parlamencie, dlatego oddanie głosu na nich jest stratą głosu”.



– Skończą tak samo, jak SLD po 2001 roku, jak Palikot i jak Petru. To są ludzie, którzy teraz wracają do tych korzeni postsowieckich, postkomunistycznych, bo na jedynkach mamy byłych sekretarzy, mamy też donosicieli, tajnych współpracowników SB – dodał.



W trakcie programu Tarczyński wezwał też Różę Marię Gräfin von Thun und Hohenstein do debaty w języku angielskim. – Zawsze wszyscy mówili, że Prawo i Sprawiedliwość jest nieatrakcyjne społecznie, że to są ludzie z małych miejscowości, jakby te małe miejscowości były gorsze. A więc nieatrakcyjni, niewykształceni i ze wsi. No więc skoro są tacy młodzi, wykształceni z dużych ośrodków, to ponawiam zaproszenie na debatę. Zobaczymy, czy się pani odważy mówić po angielsku – stwierdził polityk.


Tarczyński ostro o strajku nauczycieli



Poseł PiS skomentował również zawieszenie strajku przez nauczycieli, ich zachowanie w czasie protestu określając jako „nieludzkie”. – Ten strajk miał na celu paraliż szkolnictwa i w mojej ocenie teraz cofanie się z tego, jest po prostu przegraną. Starają się ratować swoją twarz, prawda jest bardzo prosta, za wszelką cenę chcieli pozbawić marzeń maturzystów, to jest bardzo okrutne, to jest nieludzkie. To znaczy możemy się różnić, możemy protestować, ale forma, która została przyjęta jest absolutnie no nie do przyjęcia – powiedział w rozmowie z Ewą Bugałą.



Zapytany o efekty działań Sławomira Broniarza, polityk odpowiedział: „Próbował walczyć o swoją pozycję w ZNP. Zbliżają się wybory, on te wybory przegra. Poza tym przypodobał się opozycji totalnej (…) W mojej ocenie został wykorzystany politycznie i dzisiaj ponawiam pytanie, czy pan Broniarz będzie kandydatem?”.



– Wielu nauczycieli zostało zmanipulowanych i po prostu użytych, wykorzystanych. Tak samo zostali wykorzystani rodzice, tak samo zostali wykorzystani uczniowie – dodał Tarczyński.


Miejsce Polski w Unii



Polityk odniósł się także do informacji, że były wicepremier i minister finansów w rządzie PO-PSL, Jan Vincent Rostowski kandyduje do Parlamentu Europejskiego z Londynu.



– To jest symbol tego, jakie ma podejście do Polski. Symbol tego, jakie ma podejście do własnego honoru, czyje interesy tak naprawdę reprezentuje. Jeżeli w trakcie rządów Platformy zginęło 253 miliardy złotych, czyli praktycznie cały budżet krajowy roczny Polski, dlatego, że mafie vatowskie były tolerowane, no to nie wiem czyje interesy wtedy reprezentował. Znamy jego wypowiedź, kiedy mówił, pieniędzy nie ma i nie będzie. No po prostu żałosne, żałosne, kompromitujące, a teraz zrobił sobie gwóźdź do własnej trumny politycznej. Jeżeli ktoś chce się założyć, jestem w stanie przyjąć zakład, że nie zdobędzie mandatu – powiedział Tarczyński.



Poseł odnosząc się do ostatniej wypowiedzi Emmanuela Macrona, który grozi m.in. Polsce wyrzuceniem ze strefy Schengen (za nieprzyjmowanie imigrantów z Bliskiego Wschodu), stwierdził: „Macron nie będzie nam mówił, czy my mamy być w Schengen czy nie, bo to nie jest jego kompetencja, to po pierwsze. Po drugie nie będzie nas straszył i machał palcem, bo jesteśmy równym partnerem w Unii Europejskiej”.



– Po 26 maja, kiedy mam nadzieję znajdę się w Parlamencie Europejskim, na pewno tam na mnie Macron nie czeka. Na pewno się zdziwi, dlatego, że zmieni się oblicze Parlamentu Europejskiego. Będzie bardzo konserwatywne – zaznaczył polityk.



Czytaj także:
Schetyna: Grozi nam zabranie środków europejskich

Czytaj także:
"Na kolanach przed zagranicą”. Pawłowicz porównuje konwencje PiS i KE